sobota, 20 marca 2021
Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Sparta, starożytne polis gdzie celibat był zbrodni...
Sparta, starożytne polis gdzie celibat był zbrodnią - czyli ciężkie czasy dla singli.
Napisano
już tysiące tomów o ludziach i prawach, które przekształciły starożytną Spartę
w pełni zmilitaryzowane, głęboko konserwatywne i instytucjonalnie niewzruszone
społeczeństwo. Prawda jest taka, że przez kilka stuleci Sparta pozostawała
prawie nienaruszona, żadnymi wpływami zewnętrznymi, jakby była samotną wyspą na
środku oceanu.
Chciałabym
żebyśmy się dzisiaj przyjrzeli jednemu ważnemu aspektowi, który dotyczył
sposobu, w jaki postrzegane były relacje mężczyzn i kobiet w spartańskim
społeczeństwie. Jednym z najważniejszych i podstawowych zadań Spartan -zarówno
mężczyzn jak i kobiet - było zaopatrywanie państwa / miasta w obywateli, czyli
wojowników, gdyż w ten sposób Lacedemończycy rozumieli znaczenie obywatela.
Pięciu
eforów, najwyższych urzędników w spartańskiej polis, potężnych starców
odpowiedzialnych za utrzymywanie moralności i życia zgodnie z tradycją, surowo
i na różne sposoby, karało tych którzy bezzasadnie unikali tego obowiązku. Celibat
był równoważny z bardzo poważnym wykroczeniem, prawie zbrodnią, ponieważ był
zniewagą i nieposłuszeństwem wobec państwa.
Trzydzieści
lat uznano za odpowiedni wiek do zawarcia małżeństwa dla mężczyzn i dwadzieścia
dla kobiet. Ci, którzy nie pozostawali w związku małżeńskim, byli karani
wciągnięciem na - jak byśmy dzisiaj powiedzieli - „listę singli”. Była to lista osób stanu
wolnego, które nie były uprawnione do głosowania, rzadko sprawowały urzędy
publiczne i nie cieszyły się szacunkiem młodszych, co w Sparcie było prawem.
Jest dobrze znana historia wspaniałego starego generała Derkilidasa, który został upokorzony przez młodego hoplitę podczas publicznej ceremonii, w obecności całego miasta: młody wojownik odmówił ustąpienia swojego miejsca chwalebnemu staruszkowi z prostego powodu, nie był winien szacunku komuś kto nie ma żony i dzieci.
Jednym słowem, niełatwe było życie zatwardziałych kawalerów. Często zimą na polecenie eforów, niezamężni Spartanie byli wyciągani z domów, doprowadzani siłą na rynek gdzie – na golasa - musieli śpiewać piosenkę, o tym, że dobrze im tak i sami są sobie winni, bo złamali prawo. Również podczas niektórych świąt, spartańskie kobiety miały prawo spoliczkować takich delikwentów w tańcu; po pierwsze, żeby ich upokorzyć ale też żeby wymóc na nich propozycję małżeństwa.
Eforowie karali nie tylko celibat, ale także tak zwane złe małżeństwa. Prawo spartańskie uważało złe małżeństwo za małżeństwo mężczyzny z „kobietą podrzędną względem ciała, ale także płci czy rasy”. Prawo dążyło do zminimalizowania rzadkich przypadków małżeństw, które miały miejsce z miłości, a nie po dokładnym przestudiowaniu wszystkich danych pary. Leonidas II stracił urząd króla, ponieważ ożenił się z cudzoziemką, a Archidamus – też król, został ukarany grzywną za wzięcie małej i brzydkiej kobiety. Argumentem było to, że mała kobieta nie jest w stanie urodzić wielkiego króla tylko królewicza.
Wysokie grzywny płacili zarówno Ci, którzy zwlekali z zamążpójściem jak i rozwodnicy. Jedynym powodem dla którego wyrażano zgodę na rozwód i małżeństwo z drugą kobietą, była bezpłodność tej pierwszej.
Czasami zdarzało się, że to mężczyzna był bezpłodny, w takiej sytuacji kobieta miała prawo odbyć erotyczny stosunek z innym hoplitą. Była to zawsze tylko i wyłącznie decyzja kobiety a nie mężczyzny i to ona dokonywała wyboru, mając na uwadze dobro i zdrowie swojego przyszłego potomstwa.
Wiele na ten temat napisano i było to powodem oszczerstw Sparty ze strony pozostałej części starożytnej Grecji. Historycy skłaniają się jednak do twierdzenia, że był to przyjęty ale raczej nie powszechny proceder. Źródeł na ten temat jest niewiele a późniejsi autorzy bazowali bardziej na spekulacjach i plotkach wzbudzających emocje, niż na faktach. No bo jakby na to nie patrzeć, temat "wymiany żon przez bezwzględnych i okrutnych spartańskich wojowników" sprzedaje się doskonale do dziś.
cdn.
poniedziałek, 15 marca 2021
Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Dmuchawce, latawce, wiatr... czyli Czysty Poniedzi...
Dmuchawce, latawce, wiatr... czyli Czysty Poniedziałek w Grecji.
Chciałoby się zanucić pod nosem; dmuchawce, latawce, wiatr ... gdy widzi się piękne latawce, szybujące jak kolorowe ptaki z rozpostartymi skrzydłami i długimi barwnymi ogonami po błękitnym greckim niebie. Pewnie będzie ich trochę mniej w tym roku bo ponura rzeczywistość i koronawirus trzymają je uwięzione na ziemi. Ale Grecy to ludzie, którzy mimo, że twardo stąpają po ziemi, czasami lubią odlecieć, zabawić się, poimprezować i przeżyć z fantazją i pełną piersią swoje święta, czy to jest Tłusty Czwartek, Czysty Poniedziałek czy Wielkanoc. Nie ma wtedy znaczenia pandemia, Covid i obostrzenia, wystarczy, że mają przed sobą zastawiony stół, trochę wina i dobre (w dozwolonej liczbie oczywiście) towarzystwo.
Tak więc Czysty Poniedziałek jest uważany, przez folklorystów, za epilog bachicznych zabaw karnawałowych, które rozpoczynają się w Tłusty czwartek (Τσικνοπέμπτη) a kończą w Czysty Poniedziałek i pierwszy dzień Wielkiego Postu Wielkanocnego, trwającego 50 dni.
Jak pisałam wcześniej Czysty Poniedziałek bez latawca
to jak Wielkanoc bez Zmartwychwstania, może nie będzie ich tak dużo w tym roku, ale na pewno na prowincji i obrzeżach dużych miast, tradycji stanie się zadość.
Podróż latawca w czasie rozpoczęła się w krajach Wschodu, najprawdopodobniej w Chinach. W Grecji pierwsze latawce pojawiły się około IV w p.n.e. W greckiej tradycji chrześcijańskiej latawiec symbolizuje ludzkiego ducha, który został stworzony do latania po niebie. Wraz ze wznoszeniem się latawca, duch zbliża się do Boga. Im wyżej szybuje, tym bliżej Boga się znajduje i tym więcej szczęścia skapnie na cały Boży rok.
poniedziałek, 11 stycznia 2021
Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Olimpiada – Okrutna matka Wielkiego Aleksandra
Olimpiada – Okrutna matka Wielkiego Aleksandra
Za każdym sukcesem wielkiego mężczyzny stoi wyjątkowa, mądra kobieta” - mawiają Amerykanie.
Karty historii pełne są dowodów na to, jak kobiece wsparcie, miłość, mobilizacja, determinacja i wiedza potrafią wynieść na wyżyny mężczyznę. Czasami tą kobietą jest żona a czasami – tak jak w tym przypadku – matka, która podporządkowała swoje życie jednemu celowi a mianowicie zapewnieniu synowi sukcesji tronu macedońskiego.
Olimpiada (ale też Olimpias czy Olimpia) bo o niej mowa, była księżniczką i córką Neoptolemusa II, króla Molosów z Epiru. Pozostawiłaby na pewno znacznie silniejszy ślad w historii Grecji, gdyby jej życie nie szło w parze z dwiema wiodącymi postaciami historycznymi: jej mężem Filipem II Macedońskim i jej synem Aleksandrem Wielkim.
Przeżyła niesamowite życie pełne przemian i szybkich zwrotów akcji, zaczynając od poznania w swojej ojczyźnie - jeszcze jako nastolatka - kapłańskich sekretów wyroczni Zeusa w Dodonie, później tajemnic bachickich, a także jako kapłanka, tajemnic Kaveri w Samotraki. Przeszła przez chwały i intrygi królestwa Macedonii, błyszczała jako matka największego dowódcy wszechczasów, żeby potem …
Ale nie uprzedzajmy faktów.
Była mistyczną osobowością, szaloną w swoich
reakcjach, bezwzględną w swoich metodach, pasjonującą się swoimi miłościami i
zbyt ambitną w swoich celach. Zakochała się w młodym królu Filipie, wspierała
go w jego działaniach, zarówno wtedy, kiedy chciał podporządkować sobie resztę
Greków, jak i wtedy, kiedy został mianowany generałem kampanii przeciwko Persom.
Ale znienawidziła dojrzałego Filipa, kulawego i jednookiego i najprawdopodobniej
to ona zorganizowała jego morderstwo, gdy zobaczyła jak zagrożona jest
sukcesja jej syna, po jego kolejnym małżeństwie.
Morderstwo Filipa w teatrze Ajgaj pozostaje do dzisiaj
tajemnicą, ale historycy uważają, że najbardziej prawdopodobnym organizatorem
była Olimpiada. Filip poślubił już pięć kobiet, nie przeszkadzało jej to,
dopóki była pierwszą królową, a Aleksander prawnym następcą
Filipa. Ale gdy pojawiła się młoda i piękna Kleopatra, córka generała Attalosa
i została nazwana współ-królową, wszystko się zmieniło. Ktoś dźgnął Filipa,
a gdy tylko Aleksander wstąpił na tron, ciężarna Kleopatra została powieszona,
a dziecko, które miała z Filipem, zostało zamordowane. Tak po prostu.
Olimpiada dobrze wiedziała co oznaczają zmiany w życiu.
Kiedy była dzieckiem, nazywała się Polyxeni, kiedy wyszła za mąż, nazywała się
Myrtali, kiedy jej mąż Filip zdobył wieniec na igrzyskach w Olimpii, została nazwana Olimpiadą,
a gdy jej syn podbił świat - Stratoniki, ale już nie zmieniła imienia i została
przy Olimpiadzie. Jej związek z chtonicznymi bogami przerażał otaczających ją
ludzi, kiedy udomowiła i zdominowała węże, siała panikę, a kiedy się wściekała,
wszyscy - łącznie z Filipem – schodzili
jej z drogi.
Pewnego razu powiedziała swojemu mężowi, że śniło jej
się, że spała z wężem, którym był sam Zeus, i że to z bogiem poczęła
Aleksandra. Bezwzględny Filip wyrzucił ją na jakiś czas do Epiru, oskarżając o
cudzołóstwo a Aleksander, kiedy tylko przybył do
Egiptu, odwiedził sanktuarium Zeusa i wysłał jej stamtąd list z prośbą o
wyjaśnienie kto naprawdę jest jego ojcem
W czerwcu 323 p.n.e. Olimpiada poniosła całkowitą
stratę.
Jej jedyny syn, z którym nie widziała się od wielu
lat, zmarł z dala od niej na gorączkę, na krótko przed wyjazdem do Arabii.
Nigdy nie uwierzyła, że Aleksander zmarł śmiercią naturalną i rozpaczała przez dwa lata, kiedy leżał nie pochowany w Babilonie, z powodu walk o sukcesję. I jakby tego było mało, Aleksandra nie zastąpił jego legalny syn - którego miał z Roksaną - a jej wnuk, ale upośledzony umysłowo syn Filipa - z nieprawego łoża - Filip III Arridajos. Kiedy Olimpiada zdała sobie sprawę z tego, że niczego z dziedzictwa Aleksandra nie uda jej się ocalić, zabrała swoją synową i wnuka Aleksandra IV, który - gdyby udało mu się dorosnąć (wtedy był dzieckiem) - mógłby odzyskać władzę i majątek ojca. Ale mu się nie udało.
Kasander – jeden z byłych dowódców wojsk AM- zabił Roksanę i młodego następcę a Olimpiadę ukamienował. Jej
okaleczone ciało pozostało nie pochowane, dopóki nie zgniło, podczas gdy
wielkie imperium założone przez jej syna, zostało rozebrane przez diadochów. Kto
wie, co czuła i co ta odważna, niepowtarzalna kobieta, myślała w
ostatnich chwilach.
Cdn.













