niedziela, 16 listopada 2014

Olimpijczycy - czcili bogów udoskonalając własne ciało

    Igrzyska w starożytności były ściśle związane z religią, składano wtedy ofiary bogom i czczono zmarłych. Obchody religijne stanowiły ich najważniejszą część. Olimpia była najważniejszym sanktuarium Zeusa w Grecji i zawody odbywały się ku jego czci. Igrzyska były też sposobem na harmonijny rozwój ducha i ciała. Zawodnicy często nazywani byli wojownikami, każdy wojownik miał swojego przeciwnika, rywala, każdy z nich walczył o zwycięstwo polegając na własnej sile i przychylności bogów.  W okresie klasycznym, w Igrzyskach Olimpijskich mogli brać udział wszyscy Grecy z różnych polis Grecji kontynentalnej i kolonii rozciągających się od Gibraltaru i Wielkiej Grecji (południowe Włochy i Sycylia) do Morza Czarnego. Udział niewolników i „barbarzyńców” był zakazany, jak również tych, którzy popełnili jakieś zbrodnie, albo okradli świątynię. W okresie hellenistycznym Igrzyska były już międzynarodowe, Grecy biorący w nich udział to najczęściej zawodowi sportowcy, którzy przybywali do Olimpii z różnych stron ówczesnego świata, od Antiochii na Wschodzie do Aleksandrii na południu. Przenosili się z miasta do miasta by wygrywać duże nagrody – nie tylko pieniężne. Później w okresie rzymskim, kiedy to nawet cesarze rywalizowali w Olimpii, upadły idee i duch sportowy i nawet  niewolnicy mogli uczestniczyć w igrzyskach, które odbywały się w innych miastach.


     Pierwsze Igrzyska w Olimpii miały miejsce w 776 roku p. n. e. Trwały wtedy zaledwie jeden dzień i składały się z jednej tylko konkurencji –  biegu krótkiego, na dystansie jednego stadionu. Początkowo długość tego biegu nie była wyraźnie określona, dopiero od 6 igrzysk dystans ustalono na 600 stóp, czyli 192,5 m. Na czternastych igrzyskach wprowadzono bieg średni – dwa stadiony - 385 m, a na piętnastych z kolei igrzyskach – bieg długi, na długości 24 stadionów. Spartanin Ladas w czasie 85 igrzysk zwyciężył w długim biegu, jednak po pokonaniu mety padł na ziemię i skonał.
Już dwa i pół tysiąca lat temu na stadionach greckich istniał rodzaj bloków startowych. Te bloki odkryte w Olimpii znajdowały się na linii startu starożytnych biegów. Znajdują się w nich precyzyjnie rozmieszczone otwory, wzdłuż bloków biegną rowki. Atleci umieszczali w nich stopy   i ustawiali się w pozycji startowej - była ona dość dziwna i niezbyt naturalna. 


     Grecy włożyli dużo inwencji w zapobieganie falstartów, mimo że zawodnicy składali bogom przysięgę, że nie będą oszukiwać. Na linii startu przywiązywano sznur  o który potykali się ci którzy nie przestrzegali zasad. W greckim sporcie obowiązywały nieliczne przepisy, ale tych którzy je naruszyli spotykała natychmiastowa kara. Każdy którego przyłapano na falstarcie był nie tylko dyskwalifikowany, ale także bity i publicznie upokarzany.
Igrzyska szybko zyskiwały sobie popularność wśród Greków, dla których tężyzna fizyczna i możliwość zmierzenia się z pobratymcami oraz porównania wyników były niezwykle kuszące, i tak na 18 igrzyskach do zestawu konkurencji dołączono pentathlon – pięciobój.


     W jego skład wchodziły: rzut oszczepem (wykonanym z drewna świerkowego bądź jesionu o długości w granicach ludzkiego wzrostu), rzut dyskiem, skok w dal, bieg na dystansie jednego stadionu i zapasy. Zwycięstwo w zapasach dawało trzykrotne powalenie przeciwnika na ziemię, dozwolone było podstawianie nogi, wyłamywanie palców a nawet szarpanie za nos czy wargi.


    Pięciobój był prawdziwym pokazem wszechstronności sportowca. Charakter tego sportu dobrze oddaje ducha greckiej filozofii i wychowania, które stawiały przede wszystkim na wszechstronność. Pięcioboiści musieli być szybcy, zręczni, zwinni, a jednoczenie silni i wytrzymali. Arystoteles w IV w. p.n.e. zachwycał się pięcioboistami podkreślając, że: “piękno młodego człowieka to mieć ciało zdatne do trudów i to zarówno do biegu, jaki i do zmagań, co znaczy, że miło na nie spojrzeć. Dlatego też pięcioboiści są najpiękniejsi, bo z natury są sprawni do prób siły, i do prób szybkości.”


     Zestaw tych cech odpowiada też ideałowi obywatela-żołnierza, który będzie w mógł stanąć w obronie ojczyzny. Stąd mogła pochodzić koncepcja pięcioboju, połączenia dyscyplin uprawianych przez młodzieńców przygotowujących się do służby wojskowej i porównujących swoje osiągnięcia w każdej z nich. Trzeba bowiem zaznaczyć, że dla Greków sport miał przede wszystkim walor praktyczny – służył podtrzymaniu tężyzny fizycznej i harmonijnemu rozwojowi jednostki.
W czasie Igrzysk 23 Olimpiady pojawiła się walka na pięści, która z czasem stała się najbardziej krwawym widowiskiem zawodów. Walki nie były podzielone na rundy oraz nie były ograniczone czasowo, nie było podziału na kategorie wagowe; bardzo duży bokser mógł walczyć z dużo mniejszym wagowo przeciwnikiem. Rękawice składały się z pasków niewyprawionej skóry owiniętej wokół stawów i nadgarstków, ich przeznaczeniem nie było chronienie przeciwnika, raczej wyrządzenie mu krzywdy



     Z czasem dodawano inne elementy np. przyczepiano metalowe kulki oraz wszywano w świńską skórę metalowe blaszki, a to wszystko za sprawą i za czasów Rzymian - w ten sposób urozmaicali sobie Ιgrzyska Οlimpijskie. Walka kończyła się z reguły bardzo drastycznymi obrażeniami, a często śmiercią boksera. Na 25 Igrzyskach wprowadzono wyścigi rydwanów. Nie mamy zbyt wielu pozostałości po tych wyścigach, tylko fragmenty tekstów i malowidła ceramiczne dają nam pojęcie o tym spektakularnym widowisku.  Na arenie stały dwa słupy, nie było centralnej bariery chroniącej przed zderzeniem czołowym, widzów też nic nie chroniło. W przeciwieństwie do skromnych rzymskich rydwanów dwukonnych, grecki rydwan stanowił niemal nieposkromiony żywioł końskich mięśni. Wyścigi rydwanów były szybkie, gwałtowne i bardzo kosztowne. Uczestniczyła w nich elita greckiego świata. Połączenie bogactwa, prestiżu i władzy politycznej uderzało do głowy. Wyścigi były bardzo brutalnym sportem, istniało duże prawdopodobieństwo że z wyścigu nie ocaleją ani konie, ani rydwan, ani nawet woźnica.   


     Oprócz brutalności, wyścigi rydwanów wymagały taktyki. Szanse przeżycia miał ten kto szybko wysforował się do przodu. Od startu do pierwszego słupa było ok. 400 m, to najbardziej niebezpieczny etap wyścigu. Ze starożytnych dokumentów wynika, że atrakcyjność wyścigów wynikała z ich destrukcyjnego i śmiercionośnego charakteru. Trudno przecenić niebezpieczeństwa które groziły uczestnikom wyścigu, nie dało się uniknąć rzezi. W jednym przypadku wyścig rozpoczęło 41 rydwanów a zakończył jeden. Można sobie wyobrazić, że na ostatniej prostej najbardziej ambitni zawodnicy robili wszystko co było w ich mocy aby zwyciężyć. Finisz mógł być równie niebezpieczny jak cały wyścig. 


     Do programu 33 Olimpiady dołączono pankration. To niezwykle brutalne połączenie zapasów i boksu – boks był dziecinną igraszką w porównaniu z pankratinem, wymagał od zawodników ogromnej siły i wytrzymałości.  


    Nazwa pankration oznacza po grecku „wszystkimi siłami”, “ze wszystkich sił” i rzeczywiście w taki sposób walczono. Podczas gdy w boksie obowiązywał zakaz zadawania ciosów poniżej linii ramion, w pankrationie praktycznie wszystkie chwyty były dozwolone. Zakazano tylko kąsania, wyłupiania oczu i atakowania genitaliów przeciwnika. Najskuteczniejszymi metodami zmuszenia oponenta do poddania, które kończyło walkę, było duszenie oraz wykręcanie kończyn. Walki najczęściej kończyły się poddaniem jednego z uczestników, ale zdarzały się przypadki, w których atleta przypłacał nieustępliwość życiem. Od 65 Igrzysk w 520 r. p.n.e. rozgrywano hoplites, czyli bieg w uzbrojeniu. 


     Początkowo biegano z pełnym ekwipunkiem wojskowym, w hełmie, z włócznią, tarczą i w nagolennikach. Później stopniowo ograniczano uzbrojenie, rezygnując kolejno z nagolenników, włóczni, hełmu, by wreszcie bieg odbywał się z samą tylko tarczą. Pokonywano odległość równą dwóm stadionom. Najczęściej to właśnie hoplites był ostatnią dyscypliną Igrzysk.


     Tradycja organizowania Igrzysk Olimpijskich przetrwała 12 wieków. W 393 r. n.e. walcząc z pogańskimi wierzeniami cesarz Teodozjusz Wielki zakazał przeprowadzania zawodów i nakazał zamknięcie sanktuarium Zeusa. Idea olimpijska nie poszła jednak całkowicie w zapomnienie i w końcu XIX w. powróciła w nowym wydaniu. Dzięki temu oglądając dziś Igrzyska Olimpijskie możemy przeżywać emocje i wzruszenia podobne do tych, którym ulegali starożytni.
c.d.n.

niedziela, 9 listopada 2014

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Starożytny świat Olimpijczyków.

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Starożytny świat Olimpijczyków.:     Witam Państwa serdecznie po dłuższej przerwie, spowodowanej nie moim lenistwem, ale charakterem mojej pracy – pilota, przewodnika. Wkr...

Starożytny świat Olimpijczyków.

    Witam Państwa serdecznie po dłuższej przerwie, spowodowanej nie moim lenistwem, ale charakterem mojej pracy – pilota, przewodnika. Wkrótce opowiem Państwu o pięknych Wyspach Jońskich – bo tam właśnie spędziłam intensywnie, ostatnie miesiące - o ich burzliwej historii, ale teraz wróćmy na chwilę do starożytności, do czasów wielkich idei – a jedną z nich były Igrzyska Olimpijskie.
   Setki lat przed naszą erą, tysiące ludzi przybywały podziwiać sławnych sportowców, w epoce w której sport był przedmiotem obsesji. Człowiek odnoszący sukcesy sportowe, stawał się wg współczesnej terminologii gwiazdą. Nigdy przedtem i potem, żaden naród nie przykładał tak wielkiej wagi do kultury fizycznej i w żadnym narodzie sport nie budził tak wielkich emocji.
Starożytne kroniki opowiadają o takich mistrzach jak Leonidas z Rodos, który na czterech kolejnych olimpiadach zwyciężył we wszystkich biegach. O budzących postrach pięściarzach jak Sostratos z Sykionu, który miał zwyczaj łamać palce przeciwnikom i wielu spośród nich złamał karierę.


   O legendarnych zawodnikach jak Rakus z Karystos,  synu rolnika, który zajmował się naprawianiem pługów zanim został niepokonanym bokserem, czy zapaśniku Milonie z Krotonu, żyjącym w VI w. p.n.e., sześciokrotnym zwycięzcy z samej tylko Olimpii (w tym raz w grupie chłopców). Był to najsłynniejszy z greckich zapaśników. Jedno z tych zwycięstw odniósł bez pyłu, czyli bez walki – nikt po prostu nie odważył się stanąć z nim do zawodów. Gdy miał odebrać nagrodę za to łatwe zwycięstwo, potknął się i upadł. Tłum na stadionie zaczął domagać się, by sędziowie uznali go za pokonanego, na co Milon miał odpowiedzieć: To dopiero pierwszy upadek, niech no który wyjdzie i obali mnie jeszcze dwa razy. Rozsądek wśród publiczności zwyciężył żądzę sławy i Milon, nie niepokojony, odebrał wieniec. O jego sile i doskonałej technice opowiadano niezwykłe historie. 


     Ponoć potrafił trzymać w dłoni jabłko granatu w taki sposób, że nikt nie potrafił rozgiąć mu napiętych palców, by odebrać owoc, który mimo to pozostawał nieuszkodzony. Popisywał się też inną sztuczką – stawał na kamiennym dysku wysmarowanym tłuszczem i zachęcał śmiałków, by spróbowali go z niego zepchnąć na ziemię.  Zasłynął nie tylko dzięki zwycięstwom, lecz także z powodu bezsensownej i makabrycznej śmierci – W czasie przechadzki po lesie znalazł pień drzewa przygotowanego do wycinki, w które drwal wbił drewniane kliny. Zapaśnik, chcąc rozłupać pień gołymi rękami, wsunął dłonie w szczelinę, kliny wypadły i Milon, nie mając dość siły, by dokonać tego, co zamierzył, znalazł się w potrzasku. Uwięzionego siłacza rozszarpało stado wilków.  


    Imiona legendarnych sportowców brzmią jak echo z bajecznej epoki, epickich bohaterów. Ale dziś ich niezwykły świat, jest dla nas tajemnicą. Oprócz imion starożytnych mistrzów, zostały po nim nieliczne ślady.
 Ok. 500 r.  p.n.e. nastąpiła rewolucja w sporcie. Pojawienie się profesjonalnych sportowców otoczonych opieką specjalistów. Żeby zostać sportowcem trzeba mieć środki na trening, to kosztowne przedsięwzięcie. Potrzebny jest trener, specjalna dieta. Sportowiec musi ćwiczyć, więc nie może pracować w polu ani zajmować się pasterstwem. Musi się poświęcić niemal wyłącznie treningowi.


     Najlepsi sportowcy basenu Morza Śródziemnego, przemierzali setki kilometrów. Gromadzili się w jednym z wielkich ośrodków greckiego sportu – w Atenach. Ojczyźnie najznakomitszych mistrzostw starożytnego świata. Igrzyska panatenajskie ( święto upamiętniające narodziny bogini Ateny)  przyciągały wytrawnych zawodowców, zawodników podróżujących z miasta do miasta, ich życie było ciągłym pasmem imprez sportowych. W Atenach mistrzów otaczano czcią, dla tych, którzy rzucali im wyzwanie, był to etap pośredni w drodze na Igrzyska Olimpijskie, mogli tu zaznaczyć swoją obecność, dać się zauważyć, ewentualnie zdobyć bogactwo. Fascynującym aspektem igrzysk w Atenach, były bardzo cenne nagrody.


      Atleci otrzymywali panatenajskie amfory, wykonane na specjalne zamówienie i pięknie malowane, napełniano je oliwą. Zwycięzcy zdobywali po 40, 50 albo 60 amfor, każda z nich miała ok. 45 litrów pojemności. Zwycięzca sprintu mógł zdobyć ok. 100 amfor, zawierających tysiące litrów oliwy. Ale amfory nie były tylko symbolami bogactwa i zwycięskimi trofeami, liczni archeologowie sądzą, że liczne delikatne malowidła na amforach przedstawiają dyscypliny sportu, za które przyznawano je w nagrodę.


     Ale ze wszystkich igrzysk sportowych greckiego świata, najważniejsze odbywały się w Olimpii. Przez ponad 1000 lat, co cztery lata, dziesiątki tysięcy Greków gromadziły się na igrzyskach olimpijskich. Nawet mistrzowie z poprzednich olimpiad musieli walczyć o miejsce na widowni z dyplomatami, filozofami i tysiącami widzów przybyłych do Olimpii. Dla atletów był to czas na koncentrację i przygotowanie do zawodów. Wielu młodych zwracało się o pomoc do bogów. Miejscowi kapłani pełniący rolę sędziów, zajmowali miejsca na specjalnej trybunie, słońce paliło tłumy czekające na rozpoczęcie widowiska. Widzów były dziesiątki tysięcy, więc sędziowie musieli mieć wydzielone miejsce bo odgrywali ważną rolę. Dwaj spośród nich kierowali poszczególnymi konkurencjami. 


     Pierwsze udokumentowane igrzyska odbyły się w roku 776 p.n.e. Na czas igrzysk olimpijskich zaprzestawano wojen. Podczas trwania konfliktów ogłaszano "pokój boży" i wojny wstrzymywane były na 2 miesiące. Przez pięć dni trwały igrzyska, reszta była przeznaczona na wyruszenie i powrót z igrzysk przez widzów i zawodników. Pierwszym etapem uroczystości, jeszcze przed rozpoczęciem igrzysk, było złożenie przysięgi przed posągiem Zeusa. Mięso dzika cięto na kawałki, rozsypywano albo rozkładano przed posągiem i każdy z uczestników, wraz z ojcem i swymi braćmi składał przysięgę, że nie dopuści się żadnego oszustwa na zawodach, co potwierdzali drugą przysięgą, w której mówili, że ściśle przykładali się do ćwiczeń przez poprzednie 10 miesięcy. Oficjalnie otrzymywało się nagrodę -- wieniec z gałązek poświęconej bogom dzikiej oliwki, ścinanych złotym sierpem, lecz nagradzany był tylko zwycięzca. 


    Zawodnik, który wygrał igrzyska, stawał się sławny i otrzymywał tytuł Olimpionika. W jego rodzinnym mieście stawiano pomniki na jego cześć i pisano wiersze. W murze miasta wygranego zawodnika robiono dziurę, przez którą wchodził zwycięzca witany przez mieszkańców. Oznaczało to, że miasto nikogo już się nie obawia, ponieważ ma takiego obrońcę. Zwycięzca otrzymywał również nagrody materialne, ale nie dawane oficjalnie. Z czasem, oprócz wieńca z gałązek oliwnych, otrzymywano pieniądze i przedmioty wartościowe. Sławę zdobywało całe miasto, a nie tylko wygrany. W Olimpii przygotowania były nadzorowane przez sędziów, słynących z surowości i profesjonalizmu. Do przygotowania i przeszkolenia sędziów przykładano wielką wagę. Obowiązywał dziesięciomiesięczny wyczerpujący trening. Arbitrzy musieli być czujni i znać reguły sportu, bo zawodnicy czasem próbowali oszukiwać. W takich przypadkach sędzia miał prawo wymierzyć im chłostę rózgą. Oprócz tego zawodnik, który dopuścił się oszustwa, zmuszony był postawić pomnik Zeusowi, na którym wyryto jego imię i nazwisko oraz występek, którego się dopuścił. Najpopularniejszym z oszustów jest Ateńczyk Kalliopos, który przekupił swoich niedoszłych przeciwników. Cała sprawa wyszła na jaw. Ateńczyk i inni musieli postawić pomniki dla Zeusa.
c.d.n.

czwartek, 12 czerwca 2014

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Ateny i Antinous, dwie miłości cesarza Hadriana.

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Ateny i Antinous, dwie miłości cesarza Hadriana.:      Po śmierci Aleksandra Wielkiego, jego dowódcy rozpoczęli walki o imperium - po dwudziestu latach bojów, imperium ostatecznie rozpadł...

Ateny i Antinous, dwie miłości cesarza Hadriana.

     Po śmierci Aleksandra Wielkiego, jego dowódcy rozpoczęli walki o imperium - po dwudziestu latach bojów, imperium ostatecznie rozpadło się na kilka państw. Największe i najpotężniejsze z nich to: królestwo Ptolemeuszów w Egipcie, królestwo Seleukidów w Azji (Syria), oraz królestwo Antygonidów obejmujące Grecję i Macedonię. Grecja zachowała własny samorząd, ale pozostawała pod protektoratem macedońskim. Już od wojny peloponeskiej datuje się upadek gospodarczy i polityczny Grecji właściwej. Centra produkcji i handlu przeniosły się na wschód. Dotychczasowe kolonie usamodzielniły się. Grecja zaczęła się wyludniać - zastępy uczonych, literatów i artystów przeniosły się do państw hellenistycznych, głównie do Egiptu. Centrum nauki i kultury stała się Aleksandria. 

Aleksandria
    Biedna Grecja stanowiła teren wycieczek turystycznych bogatych Rzymian. Z dawnych miast-państw greckich tylko Ateny, pomimo ogólnej biedy, prowadziły jeszcze działalność kulturalną.
Ten hellenistyczny świat istniał do połowy II w. p.n.e. Dzięki wewnętrznym sporom pomiędzy państwami hellenistycznymi, udało się Rzymianom bez większych problemów podbić Macedonię, oraz ostatecznie w 146 roku p.n.e. – Grecję
Na przełomie II i I wieku p.n.e. uległy Rzymowi wszystkie państwa hellenistyczne, stając się prowincjami Cesarstwa. Jako ostatni upadł Egipt Ptolemeuszów, rządzony przez królową Kleopatrę  (w 31r. p.n.e.)
Niezadowolenie z nowych porządków usiłował wykorzystać król Pontu Mitrydates VI, który doprowadził do antyrzymskiego powstania części Greków z kontynentu i Azji Mniejszej. Po jego stronie opowiedziało się wiele polis, w tym Ateny.  Wiosną 86 r.  p.n.e. Rzymianie zdobyli Ateny i Pireus rozpoczynając mordy i grabieże, dużo zabytków zostało doszczętnie zniszczonych, dzieła sztuki rozkradzione. Powstanie zostało krwawo stłumione przez wojska Stratega Lucjusza Korneliusza Sulli i było to ostatnie wystąpienie Greków przeciwko Rzymianom.

Lucjusz Korneliusz Sulla
     Po zakończeniu wojny z Mitrydatesem, Ateny przez blisko 60 lat pozostawały formalnie niezależnym państwem. Mimo zniszczeń i głębokiego kryzysu ekonomicznego, miasto przyciągało członków rzymskiej elity zafascynowanych grecką filozofią i kulturą. W 79 roku p.n.e. przybył do Aten sam Cyceron który uczęszczał na wykłady filozofów. W ślad za Cyceronem pojawili się i inni Rzymianie jak Horacy, Owidiusz, Wergiliusz,  aby słuchać wykładów ateńskich filozofów. Wizyty bogatych Rzymian rozmiłowanych w greckiej kulturze miały też bardzo praktyczny wymiar. Miasto mogło dalej rozwijać się jako centrum nauki i zyskiwało możnych dobroczyńców, którzy przekazując środki przyczynili się do odbudowy Aten. Bogaci Filoellines zaczęli łożyć bajońskie sumy na odbudowę uszkodzonych i zniszczonych zabytków. Wszyscy oni byli w Atenach i chcieli przywrócić świetność miastu, chcieli podziwiać majestatyczne zabytki i pomniki; Akropol, Agorę  wędrować po gaju Akademii.


     "Mamy tutaj do czynienia z wyjątkowym historycznym fenomenem narodu, który podbity politycznie i militarnie, podbija  - dzięki ogromnej mocy twórczości i kultury – i cywilizuje zdobywcę"  (Horacy)
Wkrótce odbudowano Agorę grecką,  centrum życia politycznego, kulturalnego i handlowego, ale w drugiej połowie I w p.n.e. Agora została zdominowana przez budynki użyteczności publicznej. Oprócz tego przetransportowano tu zabytki z innych regionów np. Świątynię Aresa z Pallini, czy Ołtarz Zeusa z Pnyks. Zbudowano Odeon Agrypy.(zięć Augusta)  w 15 r. p.n.e. 

Odeon Agrypy
    Zaczęło więc brakować miejsca dla sklepikarzy, których wysiedlano aby móc wznosić nowe budowle. Potrzebna była nowa Agora. Dzięki wsparciu finansowemu Juliusza Cezara i Oktawiana Augusta powstaje Agora Rzymska. Agora Rzymska był pierwszym zorganizowanym centrum handlowym Aten, przeniesiono tutaj całą działalność gospodarczą i wymianę handlową Aten, w szczególności oleju. Po śmierci Oktawiana Augusta niewiele działo się w Atenach. Miasto odzyskało świetność dopiero za czasów cesarza Hadriana. Był najniezwyklejszym spośród władców Rzymu, niestrudzenie podróżował po ogromnym imperium, odnawiał groby bohaterów i starożytne świątynie. Kochał kulturę Hellenów, którzy wielbili go jak boga. 
Za to Żydzi nienawidzili Hadriana jak dżumy - wszelkie teksty talmudyczne o tym cesarzu kończyły się słowami: "Oby jego kości sczezły". Dlaczego ? O tym dowiemy się później. 
Cesarz obsypał greckie miasta we wschodniej części imperium licznymi przywilejami. Zamierzał uczynić Ateny drugą stolicą cesarstwa, dokończył budowę gigantycznej świątyni Zeusa w tym mieście, którą rozpoczął w VI w. p.n.e. tyran Pizystrat. 
Świątynia Zeusa Olimpijskiego i Łuk Hadriana
   Zbudował bibliotekę, rozszerzył miasto, nazwane Adrianupolis lub Nowe Ateny. Powstało ono na dzisiejszym obszarze;  Zappio – Ogród Narodowy – Syntagma, obejmowało też Olimpin. Była to jedna z najpiękniejszych dzielnic miasta, z gymnasionami, łaźniami, luksusowymi willami ozdobionymi bogatymi mozaikami. W starej części miasta odnowiono stare domy, zadbano o dostawę wody i kanalizację, zbudowano nowe drogi i wiele budynków użyteczności publicznej. Wdzięczni Grecy nadali Hadrianowi przydomek Olympios - Olimpijski, który nosi także Zeus, największe z greckich bóstw. Helleńskie społeczności, stawiały Hadrianowi niezliczone posągi i świątynie.
Cesarz Hadrian
    Zgodnie z greckim obyczajem dojrzały mężczyzna powinien mieć młodego chłopca jako ucznia i kochanka. Hadrian wybrał jako towarzysza łowów i łoża ślicznego Antinousa, młodziutkiego Greka z Bitynii -  Hadrian był przecież miłośnikiem wszystkiego, co greckie. Władca Rzymian nie kochał swej żony - kiedy jego małżonka zmarła, pojawiły się nawet podejrzenia, iż kazał ją zamordować - wolał szukać rozkoszy w ramionach osób swojej płci. Prawdopodobnie cesarzowa Sabina odpłaciła małżonkowi pięknym za nadobne - biorąc do sypialni piękną i uczoną wnuczkę Antiocha, króla Kommageny, Julię Balbillę.
"Grecka miłość" Hadriana doprowadziła jednak do tragedii. W październiku 130 r. podróżujący wraz z cesarzem nadobny Bityńczyk utonął w Nilu. Hadrian pogrążył się w żałobie - na jego rozkaz postawiono Antinousowi niezliczone posągi. Do naszych czasów zachowało się ich aż sto. 
Wydawać by się mogło, iż nie ma nic niezwykłego w tym, że ogarnięty żalem cesarz, przez pamięć dla dawnej namiętności, ogłasza swego kochanka bogiem. 

Antinous jako Bacchus (Watykan)
     Wznosi też jednak miasto na jego cześć, stawia posągi w całym państwie, pieczołowicie opracowuje szczegóły kultu, wyznacza dni święta na jego cześć, organizuje igrzyska poświęcone jego pamięci... Zdaniem współczesnych to było nieco zbyt wiele, jak na chęć uczczenia zmarłego kochanka. Zaczęły się rodzić pytania. Pojawiły się podejrzenia i wątpliwości co do oficjalnej wersji wydarzeń, głoszącej, że Antinous wpadł do Nilu. Na gruncie wątpliwości zrodziły się plotki. Możemy ich ślad odnaleźć w pracach starożytnych historyków. Jedna z relacji brzmi następująco:
"Gdy (Hadrian) płynął Nilem, stracił swego Antinousa, którego opłakiwał na sposób kobiecy. O śmierci Antinousa różne krążą pogłoski, ponieważ jedni twierdzą, że ofiarował się umrzeć za Hadriana, inni - że powodem śmierci była jego piękność i zbytnia zmysłowość Hadriana. Grecy - zgodnie z wolą Hadriana - uznali nawet Antinousa za boga” 

Antinous
     Ofiarował się umrzeć za Hadriana? Przyczyną jego śmierci byłaby zbytnia zmysłowość Hadriana? Ani słowa o wersji oficjalnej. Kasjusz Dion nieco przybliża pierwszy wątek:
Antinous pochodził z Bitynion, bityńskiego miasta, które nazywamy również Claudiopolis, i stał się ulubionym chłopcem Hadriana; i zmarł w Egipcie, albo wpadłszy do Nilu, jak pisze Hadrian, albo - jak było naprawdę - zostawszy złożonym w ofierze. Hadrian był bowiem wielkim entuzjastą sztuk tajemnych i używał wróżb oraz zaklęć wszelkiego rodzaju. Uczcił zatem Antinousa - albo z miłości do niego, albo dlatego, że ów z własnej woli poszedł na śmierć, jako że do osiągnięcia tego, co zamierzał Hadrian, potrzebne było dobrowolnie oddane życie - zakładając miasto na miejscu, w którym spotkał go ten los, i nazywając je jego imieniem. Wznosił także jego posągi, czy raczej święte podobizny, na całym świecie.
 

Antinous
     Co takiego chciał jednak osiągnąć Hadrian, że wymagało to oddania życia przez Antinousa? Aureliusz Wiktor, inny rzymski historyk, wyjaśnił tę zagadkę: celem ofiary miało być przedłużenie życia Hadriana. Dobiegający sześćdziesięciu lat Hadrian, faktycznie chciał odzyskać młodość. O jego obsesji na tym punkcie świadczą monety wybijane u schyłku jego życia, oraz wykonane wówczas popiersie, ukazujące go jako młodzieńca. Czyżby cesarz wierzył, że odzyskał młodość? A może chciał wmówić innym, że będzie wiecznie młody? Czy zatem deifikacja i inne pośmiertne zaszczyty, które spadły na Antinousa to efekt wdzięczności za poświęcenie kochanka? Może cesarz zaczął objawiać oznaki szaleństwa i faktycznie wierzył, że dzięki ofierze złożonej z Antinousa odzyska młodość. Nie byłby ani pierwszym, ani ostatnim cesarzem rzymskim, którego ogarnęło szaleństwo. Była to przypadłość, która z zadziwiającą częstotliwością dopadała władców tego imperium.
    To jeden wątek ówczesnych spekulacji. Był też drugi, wskazujący jako przyczynę śmierci "zbytnią zmysłowość Hadriana". Za stwierdzeniem tym kryć się mogą różne możliwości. Przykładowo Antinous mógł zadecydować się na samobójstwo, bo był to dla niego jedyny sposób, by uwolnić się od cesarza. Grecy nie akceptowali związków dwojga dorosłych mężczyzn, a Antinous przestał już być młodzieńcem. Hadrian nie chciał być może przyjąć do wiadomości, że dla Antinousa pozostawanie kochankiem cesarza po osiągnięciu pełnoletniości, było hańbiące.


     Można byłoby jeszcze długo rozważać warianty, ale zawsze pozostaniemy w sferze spekulacji. Może warto więc uwierzyć wersji cesarza, którego rozpaczy po starcie ukochanego wielu nie mogło zrozumieć, więc doszukiwali się niskich pobudek.
Gorliwa polityka hellenizacji uprawiana przez władcę przyniosła jeszcze jeden dramat, tym razem na przerażającą skalę. Hadrian postanowił zmusić do przyjęcia greckich obyczajów "bezbożnych Żydów", wichrzących już pod koniec panowania Trajana. Zakazał im obrzezania, ponadto na terytorium Jerozolimy rozpoczął budowę nowego, grecko-rzymskiego miasta Aelia Capitolina. Rozwścieczeni tym bluźnierstwem Żydzi, wciąż wierzący w nadejście Mesjasza wyzwoliciela, chwycili za broń. Judea spłynęła krwią.  
Po trzech latach zaciętych walk armie rzymskie zdusiły powstanie, dokonując potwornych masakr. Historyk i senator Kasjusz Dion twierdzi, że tylko w bitwach i potyczkach padło 585 tys. Żydów. Z wojny żydowskiej Hadrian wyszedł zwycięsko, lecz ten krwawy konflikt sprawił, że władca stał się człowiekiem zgorzkniałym. Tym bardziej że trawiła go śmiertelna choroba (zapewne układu krążenia). Dwór stał się siedliskiem intryg. Umierający cesarz wszczął okrutne represje - skazał na śmierć najbliższego krewnego, wnuka swej siostry, Fuskusa, a szwagra, 90-letniego Serwianusa, zmusił do samobójstwa. Dostojny starzec przeklął imperatora: "Oby Hadrian pragnął śmierci, a nie mógł umrzeć!".
I rzeczywiście agonia była długa i bolesna. Pan świata na próżno błagał przyjaciół, a nawet niewolników, aby skrócili jego męki.
c.d.n.






środa, 4 czerwca 2014

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Odyseja - fikcja czy rzeczywistość ?

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Odyseja - fikcja czy rzeczywistość ?:      Odyseja, typowa historia przygodowa. Król wojownik, rozpaczliwie próbował dotrzeć do domu, zanim utraci kobietę którą kocha i naród k...

Odyseja - fikcja czy rzeczywistość ?

     Odyseja, typowa historia przygodowa. Król wojownik, rozpaczliwie próbował dotrzeć do domu, zanim utraci kobietę którą kocha i naród którym rządzi. Na jego drodze stały dzikie bestie, huraganowe wichry i gigantyczni kanibale, musiał ich wszystkich przechytrzyć. Współczesne badania ujawniają zaskakującą prawdę, kryjącą się za tym eposem – to prawdziwa historia Odyseusza. 


     W przeciwieństwie do innych herosów Odyseusz jest całkowicie śmiertelny, jest człowiekiem. Z tego powodu cieszył się dużą popularnością wśród starożytnych. Historię Odyseusza, Odyseję napisał grecki poeta Homer w VIII w. p.n.e.  Odyseja jest nam wszystkim bliska ponieważ opisuje osobę, którą spotyka wiele rozczarowań i przeszkód. Powrót Odyseusza z wojny do domu, jest ponadczasową opowieścią o wytrwałości i odporności. Ta historia symbolizuje też, początek nowej ery politycznej w starożytnej Grecji.
W czasach gdy Greccy żeglarze penetrowali ziemie po drugiej stronie Morza Śródziemnego, Odyseusz reprezentował nowy typ poszukiwacza przygód. Wiele wątków w Odysei odzwierciedla grecką ekspansję i kolonizację. Mnożą się relacje o różnych potworach i osobliwościach, żeglarskie opowieści.


    Mit o Odyseuszu rozpoczyna się na Itace, greckiej wyspie, którą władał. Był szczęśliwym i dobrym królem, miał żonę, którą kochał z wzajemnością i małego synka. Itaka była oazą spokoju, otoczoną zwalczającymi się wrogami. Sparta i Troja ówczesne super mocarstwa, od lat były zaciętymi rywalami. Afera polityczna dotycząca najpiękniejszej kobiety na ziemi, doprowadziła do wielkiej wojny. Helena, królowa Sparty uciekła z księciem Troi. Sparta wywarła nacisk na Itakę, żeby ta pomogła jej odzyskać Helenę. Związany kodeksem honorowym Odyseusz zgodził się. Wyruszył na pole bitwy, wiedząc że może po raz ostatni widzi swoją rodzinę i królestwo. Odyseusz skierował swoje 12 okrętów do Troi, gdzie natychmiast znalazł się w wirze walki. Wojna o Helenę trwała 10 lat, aż wreszcie Grecy wdarli się do miasta.
Odyseusz uciekł się do pomysłowego podstępu, żeby dostać się w obręb murów. Kazał zbudować drewnianego konia i pozostawić go na plaży, Grecy mieli udawać że uznali wyższość Trojan i wrócili do domu. Odyseusz i jego ludzie ukryli się w drewnianym koniu, którego Trojanie wciągnęli przez bramę do miasta.


     Trojanie nabrali się na ten fortel, zaczęli świętować koniec wojny, po długiej sutej uczcie wszyscy byli pijani. Gdy Trojanie zasnęli, Odyseusz i jego drużyna po cichu opuścili wnętrze wielkiego drewnianego konia. W środku nocy Grecy uderzyli, Trojanie zostali zaskoczeni, doszło do wielkiej rzezi a Troję podpalono.
 Pomysłowy plan Odysa świetnie się sprawdził, jego koń trojański wygrał wojnę, a on sam został bohaterem chwili. Wielu herosów z tego okresu greckiej historii i mitologii otaczano czcią, bo byli wielkimi bojownikami, byli silni i dobrze strzelali z łuku. Odyseusz był inny, podziwiano go za przebiegłość i inteligencję.
Odyseusz przetrwał 10 lat na pierwszej linii mrocznego konfliktu, pragnął wrócić do swojego domu na Itace. Ale wojna trojańska była niczym w porównaniu z tym co go czekało. Odyseja dopiero się zaczynała. Menażeria potworów i mnóstwo niebezpieczeństw.
    Wyspa Itaka na której mieszkał leżała 565 mil morskich od Troi. W starożytności, podróż morska na takim dystansie, trwała kilka tygodni. Kiedy Odyseusz opuszczał Troję, chciał powrócić do domu, ale nie spodziewał się, że zajmie mu to 10 lat. Pewnie po drodze planował kilka wypadów żeby popisać się swoim sukcesem, liczył że po miesiącu, lub dwóch będzie na Itace. Odyseusz wyruszył do Itaki z 12 okrętami i 600 umęczonymi wojną żeglarzami. Według ówczesnych standardów 12 okrętów tworzyło imponującą flotę, czy mogła to być prawdziwa flota ?


     W 1988 roku dwaj płetwonurkowie odkryli niezwykły wrak u południowego wybrzeża Sycylii. Okręt miał 18 m długości i prawie 7 szerokości. Okazał się największą starożytną jednostką jaką kiedykolwiek znaleziono. Statek pochodzi w przybliżeniu z roku 500 p.n.e. zbudowano go ok. 200 lat po napisaniu Odysei. To sensacja, bo podobnie mógł wyglądać okręt, którym wg Homera dowodził Odyseusz. W 2008 r. specjaliści porównali resztki jednostki z opisem budowy takich statków u Homera, wszystko się zgadzało. Co ciekawe inaczej niż w statkach północnoeuropejskich, elementy tego okrętu były połączone na czopy i związane liną, identyczną metodę budowy statków opisano w Odysei. Po 25 wiekach na dnie morza śródziemnego, statek ten pozwala nam zrozumieć świat Odyseusza. To nie jest prymitywna konstrukcja, tylko przykład wyrafinowanej technologii. Podróż Odyseusza mogła naprawdę się odbyć, mamy statek porównywalny z tymi na których on mógł pływać.
Akcja eposu toczy się dalej.
    Pierwszym przystankiem po opuszczeniu Troi, było nadmorskie miasto Ismar. Odyseusz chciał tam zemścić się na starym wrogu. Było to plemię Kikonów, sprzymierzone z Trojanami, pomagali Trojanom w walce z Grekami i Odyseusz chciał wziąć na nich odwet.


   Ismar mógł być jednym z miejsc w Odysei opartych na rzeczywistych osadach. W starożytności miasto słynęło jako siedziba najgroźniejszych wojowników w ówczesnym świecie, nikt nie dorównywał im w walce. Ich sława nie zniechęciła Odyseusza, według Homera on i jego ludzie zeszli na brzeg, rządni walki, uderzyli na miasto, ograbili je ze skarbów i wyruszyli z powrotem. Oczywiście popełnili błąd  trochę za dużo wypili i zjedli i usnęli na plaży, świętowanie zwycięstwa okazało się przedwczesne. Następnego ranka wojownicy z Ismaru napadli na Greków odsypiających kaca. W ciągu kilku minut, 72 żeglarzy zostało zmasakrowanych, reszta cudem uciekła. Dostali nauczkę jak niebezpieczne jest niedocenianie wroga. Był to pierwszy z kilku poważnych błędów popełnionych przez Odysa. Umknął z większością swoich  ludzi, ale wielu stracił i przekonał się boleśnie, że musi zawsze trzymać ich w ryzach.
    Odyseusz i jego ludzie przeżyli szok, pozostali na morzu przez 2 tygodnie, choć nie z własnego wyboru. Flota napotkała następne niszczycielskie zjawisko – huragan. Sztorm zniósł ich z kursu, od tego momentu aż do końca swoich przygód, Odyseusz znajduje się w swoistej krainie marzeń. Huragan przeniósł flotę przez morze aż do Afryki. Na egzotycznej wyspie u jej brzegu Odyseusz przypadkowo wkroczył do mitologicznego raju narkotykowego. 

Odyseusz u Lotofagów. 

     Tubylcy poczęstowali żeglarzy słodkimi orzeszkami lotosu, które zmieniają stan umysłu. Odyseusz nabiera podejrzeń, jego ostrożność jest uzasadniona, bo gdy jego ludzie jedzą lotos, czują się szczęśliwi i zapominają o powrocie do domu. Chcą pozostać w krainie Lotofagów na zawsze. Niektórzy historycy twierdzą że Lotofagowie mieli symbolizować prawdziwą  plagę starożytnej Grecji – zażywanie narkotyków. Grecy uprawiali mak, widnieje on na wielu mykeńskich pieczęciach i przedmiotach, znali opium i haszysz. Jednak ich przywódca zachował trzeźwość umysłu, miał tylko jeden cel – powrót do Itaki, gdzie jego żona i syn czekali na niego niecierpliwie.
    Ruszyli w dalszą drogę do domu, ale ich nieposkromiona ciekawość pchała ich w niebezpieczne sytuacje. Kiedy dopłynęli do następnej wyspy, obfitującej w owoce i dziką zwierzynę, dla zgłodniałych żeglarzy było to spełnienie marzeń, lecz wkrótce wyspa stała się piekłem na ziemi. Trafili na ziemię Polifema, ogromnego cyklopa ludożercy.


    Jest kilka powodów dla których Odyseusz musiał zejść na brzeg, od dawna byli na morzu i potrzebowali zaopatrzenia i prowiantu. Warto pamiętać, że Odyseuszem kierowała ciekawość, czasem ta ciekawość go gubi, coś go intryguje i posuwa się za daleko.
Odyseusz wybrał 12 najdzielniejszych żołnierzy, żeby zbadać wyspę. Schodząc z okrętu zabrał bukłak z winem, który później uratował im życie. Najpierw musieli znaleźć cos do jedzenia. W pobliżu plaży ich marzenie spełniło się, odkryli jaskinię pełną pożywienia, jej właściciela nie było widać. W środku wojownicy znaleźli zapasy jedzenia, chcieli je ukraść i umknąć przed zagrożeniem, ale Odyseusz był ciekawy i chciał pozostać tam dłużej. Uważał że właściciel groty jest mu winien podarek. W starożytnym greckim społeczeństwie, gościowi z odległych stron, należał się podarunek, musisz go przyjąć, zapewnić nocleg, wyżywienie i miłe traktowanie. W jaskini członkowie załogi poczuli się jak u siebie w domu i zaczęli ucztować. Po zachodzie słońca wrócił pan domu, ale jego wygląd zaskoczył ich. Był olbrzymim cyklopem, wygłodniałą bestią o sile 20 ludzi i jednym oku pośrodku czoła.


    Cyklop rozpalił ogień i w jego blasku dojrzał przerażonych żaglarzy, widząc że chcieli ukraść jego żywność rozzłościł się. Wtedy Odyseusz dość niegrzecznie upomniał się o podarek dla przybyszów z odległych ziem, Cyklop poczuł się urażony i sytuacja przybrała fatalny obrót, pochwycił dwóch ludzi, i pożarł ich na miejscu, nie pozostawił ani kęsa, ani jednej kości. Pozostałych Greków ogarnęło przerażenie. Starożytni Grecy uważali kanibalizm za barbarzyństwo, osobę cywilizowaną poznawali po tym, co i jak, je i pije. Żeglarze drżą ze strachu, są wściekli na Odyseusza, że wpakował ich w tarapaty, postanawiają zabić Cyklopa gdy zaśnie. Odyseusz ma problem, jeśli zabiją Polifema, utkną w jaskini, bo nie mają dość siły by poruszyć głaz, z drugiej strony jeśli go nie uśmiercą, zostaną pożarci. Sytuacja wydawała się beznadziejna, lecz Odyseusz nie zamierzał kapitulować, nie mógł pokonać potwora siłą, więc posłużył się rozumem. O wschodzie słońca, Polifem pożarł dwóch kolejnych ludzi, potem poszedł paść swoje owce, zamykając za sobą jaskinię. Odyseusz musiał się śpieszyć, pomysłodawca konia trojańskiego potrzebował nowego pomysłu, nowego przypływu geniuszu – i to szybko.
    Tak mówi mit, ale czy ma on jakiś związek z rzeczywistością ?
Cyklop wydaje się wytworem wyobraźni, ale może opierać się na naukowych podstawach. Inspiracją dla homeryckiego potwora, mogły być fakty znane starożytnym. Pierwszy to rzadka wada rozwojowa, powodująca, że płód ma tylko jedno duże oko, zwana cyklopią, Grecy mogli ją znać. Spożywanie toksycznych alkaloidów, występujących w niektórych ziołach, może sprawić że ciężarne kobiety, rodzą jednookie dzieci. Co ciekawe zioła zawierające te niebezpieczne związki, były używane w starogreckim lecznictwie. Cyklopia pojawia się gdy te toksyny hamują prawidłowy rozwój mózgu, zamiast dwóch oczodołów formuje się jeden, rodzi się dziecko cyklopiczne. Mogło to być inspiracją dla legend o jednookich stworach, wędrujących po ziemi.


     Kolejną potencjalną inspiracją dla cyklopa, mogły być skamieliny wykopane przez starożytnych greckich archeologów. Pradawni Grecy bardzo interesowali się przyrodą, zbierali różne okazy, także skamieliny. Czaszka słonia robi wrażenie, bo ma duży otwór w czole, otwory na oczy są względnie małe i rozsunięte na boki. Jeśli ktoś nie wiedział co to jest, mógł wyobrazić sobie że to czaszka olbrzymiego jednookiego potwora.


     Homer opowiada dalej.
Kiedy Cyklop zajmował się owcami, Odyseusz zauważył masywny drewniany pal, który podsunął mu pomysł. Z pomocą swoich ludzi, zaostrzył cienki koniec pala, utwierdził go nad płomieniem i czekał. Gdy zapadł zmrok, powrócił Polifem, pochwycił dwóch żeglarzy i zjadł ich żywcem. Kiedy skończył ucztę Odyseusz spokojnie zaproponował mu wino, które zabrał z okrętu. Bestia opróżniła jedną czarkę, potem następną i jeszcze jedną. Nagle Polifem zachwiał się. Niektórzy pomyślą że skoro cyklop upił się kilkoma czarkami wina, to musiał być chuderlakiem i mieć słabą głowę. Otóż w starożytności wino było znaczniej mocniejsze niż dziś, zawierało dużo alkoholu, więc trzeba je było rozcieńczać wodą, żeby nadawało się do picia. Wino które Odyseusz dał cyklopowi  nie było rozcieńczone.. Polifem runął na podłogę i stracił świadomość, Odyseusz przystąpił do działania, wspólnym wysiłkiem żeglarze podnieśli pal, ruszyli naprzód i wbili go głęboko w oko bestii.


     Oślepiony i wściekły cyklop, odsunął głaz blokujący wejście do jaskini, Odyseusz dostrzegł szanse i wykonał swój ruch. Cyklop pilnuje wejścia, Odyseusz powstrzymuje swoich ludzi, wie, że Polifem ich złapie, nie pozwala im wyjechać na owcach, bo potwór jest na to zbyt sprytny, przywiązuje ich pod brzuchami zwierząt. Cyklop nie jest głupcem, wie że Grecy spróbują uciec z jego groty, więc obmacuje grzbiet każdej owcy, ale nie sprawdza ich pod spodem. Ucieczka Odyseusza z jaskini Polifema, to doskonały przykład triumfu rozumu nad siłą fizyczną.


    Cyklop był oślepiony i pokonany, lecz została mu ostatnia nadzieja na zemstę – jego ojciec. Polifem był synem boga mórz, Posejdona, prosi swojego ojca, by wziął odwet na Odyseuszu, żeby go zabił, a przynajmniej uczynił resztę jego podróży piekłem na ziemi. Atakując syna Posejdona, Odyseusz popełnia błąd, wywołuje gniew boga i władcy mórz, a przecież nasz heros żegluje do domu. Odyseusz stanął przed dwoma wyzwaniami, musiał przetrwać gniew Posejdona i dotrzeć do domu zanim inny mężczyzna odbierze mu żonę. 


     Kilka dni po ucieczce od cyklopa, Odyseusz  na wyspach eolskich napotkał króla Eola. Król Eol był władcą wichrów, decydował o ich sile i kierunku. Potajemnie dał Odyseuszowi worek, w którym były uwięzione wszystkie wichry mogące zepchnąć go z kursu. Dopóki worek pozostawał zamknięty, heros mógł spokojnie żeglować w stronę Itaki. 


     To był niezwykle cenny podarek. Przez 9 dni i nocy Grecy żeglowali szybko ku Itace popychani przez sprzyjające wiatry - wreszcie Odyseusz płynął do domu. Przez cały czas czuwał dowodząc okrętem, 10-go dnia na horyzoncie pojawiła się Itaka. Gdy zbliżali się do miejsca lądowania, herosa dopadło znużenie, kiedy Odyseusz przysnął, załoga skorzystała z okazji, żeby sprawdzić co jest w tajemniczym worku. Jego ludzie uznali, że w środku jest złoto, srebro, skarby, którymi Odys nie chce się z nimi dzielić, chcieli skarbu dla siebie, ciekawość i chciwość doprowadziły ich do zguby. Widząc brzeg Itaki otworzyli worek i spadła na nich zemsta Posejdona. Wszelka nadzieja na dotarcie do portu przepadła, wiatry zaniosły flotę powrotem do Eoli. Jednak tym razem Odyseusz nie otrzymał od króla żadnej pomocy.
    Zaledwie kilka dni po opuszczeniu Eoli, jego flota wpłynęła do tajemniczego portu i została nagle zaatakowana przez rasę olbrzymów kanibali. W ciągu minut, Odyseusz stracił setki ludzi  i wszystkie okręty z wyjątkiem jednego, morze spłynęło krwią. Jeszcze raz spadła na niego okrutna klątwa Posejdona. 


     Kiedy Odyseusz opuszczał Troję, nie spodziewał się, że odbędzie heroiczną podróż do domu, nie wyobrażał sobie jakie trudności i przygody spotkają go po drodze. Dla niego kłopoty i przygody były tylko początkiem, pozostała część jego podróży postawiła przed nim wyzwania, którym nie podołałby żaden zwykły śmiertelnik. W dalszej części eposu, nasz bohater dowie się, że jest napiętnowany. Posejdon wyznaczył nagrodę za jego głowę, z każdym dniem jego załoga i szanse przetrwania, będą się zmniejszać, aż do momentu gdy Odyseusz zostanie zupełnie sam. Jeden człowiek wobec niezliczonych przeciwności, któremu przyświeca jeden cel, dotrzeć do domu, zanim będzie za późno. 
c.d.n.