środa, 11 grudnia 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Aleksander Wielki, geniusz czy psychopata?

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Aleksander Wielki, geniusz czy psychopata?:      Aleksander już za życia stał się legendą. Starożytni autorzy opisali jego drogę do władzy, zwycięstwa, intrygi, charakter, przywary,...

Aleksander Wielki, geniusz czy psychopata?


     Aleksander już za życia stał się legendą. Starożytni autorzy opisali jego drogę do władzy, zwycięstwa, intrygi, charakter, przywary, wygląd, upodobania. Choć znamy dokładnie kolejność wydarzeń, Aleksander może nabierać cech herosa lub ogarniętego żądzą władzy psychopaty. Z mieszaniny prawdy historycznej, oszczerstw, legend i propagandy można wysnuć nieograniczoną liczbę interpretacji.


     Aleksander III Macedoński - historia dała mu przydomek Wielki. Jego stronnicy widzieli w nim wojskowego geniusza a wrogowie diabła. Na wschodzie ma jak najgorszą opinię, mówią o nim Iskander Zabójca, Iskander Siewca Śmierci, Iskander Burzyciel Miast, Iskander Upiór.
     Mając 16 lat wygrał pierwszą bitwę, jako dwudziestolatek był królem Macedonii, przed trzydziestką podbił pół świata. Czy będąc militarnym geniuszem był jednocześnie ogarnięty obsesją władzy ? A może żądzą zabijania ? Aleksander nie tylko burzył miasta i niszczył wrogie armie, ale zabijał też niewinne kobiety i dzieci. Jeśli byłeś jego przeciwnikiem czekał Cię smutny koniec. Zmusił żołnierzy do marszu przez pustynię  - 25 000 zginęło. Zabił w pijanym szale swojego najbliższego przyjaciela Klejtosa. Ukrzyżował 2 000 ludzi, którzy mu się sprzeciwili. Mógł maczać palce morderstwie własnego ojca Filipa II Macedońskiego. To ponura lista -  ale czy te informacje są wiarygodne ? 


     Dawne źródła ukazują różnych Aleksandrów; Charyzmatyczny Wódz, Żywy Bóg, Megaloman, Zabójca, Psychopata. Większość danych pochodzi z dzieła „Czyny Aleksandra” pisanego za jego życia przez nadwornego historyka. Oryginał niestety przepadł, jednak starożytni historycy chętnie z niego korzystali, i każdy dorzucał własne zdanie na temat władcy. Plutarch ukazał go jako wielkiego wodza, niosącego cywilizację barbarzyńcom,  Kwintus Kurcjusz widział w nim młodego idealistę, który stał się cynicznym despotą. Nie wiemy, który z nich miał rację. Pisali to 400 lat po jego śmierci.


     Odkrywanie prawdy o Aleksandrze zacznijmy od jego dzieciństwa. Urodził się w roku 356 p.n.e. w Pelli, w Macedonii. Jego ojciec Filip II był wielkim wojownikiem, który życie spędzał głównie na wojnach. Krążyły pogłoski, że Aleksander był bękartem. Jego matka Olimpias, córka króla Epiru była kobietą zapalczywą, drażliwą i gotową na wszystko, aby zapewnić tron swojemu synowi. Aleksander był „maminsynkiem” aż do dnia śmierci regularnie do niej pisywał. Na pewno był podobny do Filipa – obaj byli wielkimi żołnierzami i wodzami, ale to z matką był silnie związany. Aleksander wzorował się na ojcu bohaterze, który jednak był w jego życiu nieobecny. 

Filip II Macedoński

     W królewskiej rodzinie w czerwcu 336 r. p.n.e. w starej stolicy Macedonii – Ajgaj doszło do tragedii. W teatrze w Werginie Król Filip zginął rąk swojego gwardzisty Pauzaniasza. Według Arystotelesa – filozofa i nauczyciela Aleksandra - sprawa była prosta Pauzaniasz zabił Filipa sam, z zemsty (W młodości Pauzaniasz był kochankiem Filipa). 


     Ale na śmierci króla najbardziej skorzystał 20-letni Aleksander. Nigdy nie był w dobrych stosunkach z ojcem, ich relacje pogarszały wątpliwości czy był jego prawowitym synem. Olimpias mogła bać się, że przyrodni brat Aleksandra, lub też jego kuzyn mają większe szanse na objęcie tronu. Olimpias i Aleksander mieli powody by pragnąć śmierci Filipa – no i Filip zginął.
     Osobą która wiedziała kto stał za śmiercią króla był sam zabójca, jednak żołnierze zabili go zanim zdążył cokolwiek powiedzieć. Późniejsze zachowanie Aleksandra i jego matki było dość dziwne;  Olimpias otwarcie położyła koronę na zwłokach zabójcy męża, 


     Aleksander zachował się zgoła inaczej, choć nienawidził ojca okazywał wielki ból i wystawił mu najwspanialszy pogrzeb w dziejach Macedonii. Wyglądało to tak jakby matka i syn odgrywali zaplanowane role. Wystawność pogrzebu i pełen złota grobowiec, według niektórych badaczy mają świadczyć o tym, że Aleksander przyłożył rękę do morderstwa ojca, a potem próbował stłumić swoje wyrzuty sumienia, oraz podejrzenia innych. Nie wszyscy zgadzali się, żeby objął tron, doszło więc do kolejnych mordów. Zginął przyrodni brat Aleksandra, Olimpias usunęła ostatnią żonę Filipa i ich małego syna i Aleksander został królem Macedonii. 
     Niemal natychmiast dwudziestoletniemu władcy rzucono wyzwanie, Greckie miasto Teby zbuntowało się przeciw następcy – ale o tym w następnym poście.
c.d.n.

sobota, 23 listopada 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Dionizos – bóg anarchii i burzyciel porządku.

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Dionizos – bóg anarchii i burzyciel porządku.: Dionizos „ciemne alter ego” Apolla.       Według oficjalnej wersji, był on jego bratem przyrodnim.  Podczas gdy Apolla łączono ze świa...

Dionizos – bóg anarchii i burzyciel porządku.

Dionizos „ciemne alter ego” Apolla. 


     Według oficjalnej wersji, był on jego bratem przyrodnim.  Podczas gdy Apolla łączono ze światłem, rozumem i życiem, Dionizos symbolizował ciemność, ekstazę i ponowne narodziny, ale także stanowił uosobienie bujnej roślinności, pełni życia i niczym nie okiełznanej radości. Będąc również bogiem wina, uczty i twórczego natchnienia - stał się ojcem dramatu i teatru. Według Eurypidesa  Dionizos to “bóg rozkoszy, z którego rodzą się uśmiechy szalone i ludzie czerpią z jego czary radosnej sen i zapomnienie”. Bachus wyobrażał więc nie tylko dobroczynnego ducha wina, ale niejako duszę wszystkiego co żyje. Rządził narodzinami, śmiercią i zmartwychwstaniem. 


     Corocznie około zimowego przesilenia, gdy zaczynało przybywać dnia, w świątyni delfickiej w której znajdował się “grób Dionizosa” zbierały się Bochantki. Z pochodniami w ręku otaczały jego ołtarz, śpiewały i tańczyły, budząc w ten sposób boga z zimowego snu. Uważano to za swoiste “Boże Narodzenie”. Od dnia zimowego przesilenia Dionizos był jedynym panem świątyni w Delfach, zamieszkiwał tam do dnia letniego przesilenia, kiedy Apollo wracał z Iperwory – krainy która nie znała zimy. Bachantki po „obudzeniu” boga wychodziły w góry Parnasu by, tym razem, obudzić siły natury. Ubrane w skóry jelenia z tersami ( laskami owiniętymi wstążkami i zakończonymi szyszkami) w rękach, podążały za Dionizosem, po najdzikszych zakątkach gór oddając się radości tańca.  


     Tańcom towarzyszyły oczywiście muzyka i wino, dużo wina. Jak mówił Platon; te, którym zawierzył Dionizos piją z rzeki mleko i miód, ogień i strzały się ich nie imają, dzikie byki padają pod ich dotykiem, gołymi rękami wyrywają drzewa z korzeniami, wytryskują źródła ze skał pod ich stopami.
 Poprzez taniec, śpiew i rytmiczną muzykę niczym mityczne menady wprowadzały się w stan ekstazy - zapomnienia religijnego. W przystępie  świętego szału, rozrywały napotkane zwierzęta i spożywały je na surowo. Wreszcie wyczerpane padały bez zmysłów na ziemię. Szczytem przeżycia była “orgia” uważana za duchowe połączenie z bóstwem, gdyż orgie dionizyjskie były aktem religijnym. Poczucie odrębności ciała i ducha prowadziło do wiary w nieśmiertelność duszy.


     Homer mówił o nim że jest szalony albo udaje szaleńca, jednak szaleństwo Dionizosa nie jest chorobą, jest oznaką zdrowia psychicznego, wychodzi z człowieka najbardziej ukryte ego- dojrzewa i znajduje ujście, działa jak katharsis, żeby potem móc znowu zachować równowagę i harmonię.
    Według greckiej mitologii, Dionizos przewędrował cały świat ucząc ludzi uprawy winorośli. Otaczał go orszak złożony z satyrów i sylenów - demonicznych półzwierząt, półludzi o koźlich rogach, kopytach i ogonach. 


     Thiasos - orszak Dionizosa, był wesoły i hałaśliwy. Wtórowała mu muzyka fletów, bębnów, cymbałów i kastanietów oraz ekstatyczne pląsy i śpiewy. Na początku orszaku szły osły uginające się pod ciężarem bukłaków z dostępnym dla wszystkich winem. Sam Dioniozos - półnagi młodzieniec, jechał w ciągniętym przez pantery, lwy i lamparty złocistym rydwanie przybranym w girlandy z kwiatów.


     W Atenach ku czci Dionizosa odbywały się cztery różne święta: Małe i Wielkie Dionizje, Lenaje i Nesterie. Ostatnie dwa były świętami wina - jego wytłaczania i otwierania świeżych beczek.
Najokazalsze były Dionizje Miejskie zwane Wielkimi. Trwały kilka dni. Ku czci Bachusa odbywano burzliwe procesje, w których brały udział maski i posągi przedstawiające bóstwa ziemi i płodności. Podczas głównej procesji, w czasie której niesiono drewniany posąg Dionizosa, śpiewana była uroczysta pieśń zwana dytyrambem.


     Z czasem rytuał stawał się bardziej poetycki, a w pieśni dytyrambu wykształciła się akcja dramatyczna. Według Arystotelesa była ona praźródłem greckiego teatru: tragedii, komedii i dramatu satyrowego. Dytyramb w pierwotnej formie stanowił improwizację i towarzyszył szaleńczym orgiastycznym pochodom, w czasie których niesiono potężnych rozmiarów symbol płodności - fallusa.

     Od połowy szóstego wieku przed naszą erą w czasie Wielkich Dionizjów zaczęto organizować widowiska  teatralne. Sztuki dramatyczne pisano w ramach konkursu na cześć boga wina. Tematem dramatu był zawsze wątek mitologiczny związany z legendami o bogach i herosach, a uczęszczanie do teatru nie miało już cech aktu religijnego
c.d.n.

wtorek, 19 listopada 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Ksantypa, okropna żona biednego Sokratesa – czyżby...

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Ksantypa, okropna żona biednego Sokratesa – czyżby...: "Nie ma okropniejszej nad Ksantypę baby, bo tłucze Sokratesa dla samej zabawy"      Ten fragment piosenki studenckiej z prze...

Ksantypa, okropna żona biednego Sokratesa – czyżby ?

"Nie ma okropniejszej nad Ksantypę baby, bo tłucze Sokratesa dla samej zabawy"


    Ten fragment piosenki studenckiej z przełomu XIX i XX wieku ukazuje, jak długi potrafi być żywot plotki; bowiem od czasów antycznych po dzień dzisiejszy imię Ksantypa uchodzi za synonim kłótliwej jędzy, kobiety złej i złośliwej. Ta opinia o żonie słynnego greckiego filozofa przewija się w literaturze niemal wszystkich epok, a jedynym źródłem tego zniesławienia wydaje się być historyk grecki Ksenofont; to według niego jeden z adwersarzy Sokratesa w trakcie dysputy określił Ksantypę mianem nieznośnej sekutnicy. W każdym następnym okresie dziejów kultury rozwijano tezę o złośliwej żonie Sokratesa.



     Tortury, jakie według plotki Ksantypa zadawała mężowi, wielki filozof traktował jako ''ćwiczenie cierpliwości''. Na jednej z najbardziej znanych rycin szlachetny mąż siedzi pod domem i spokojnie znosi strumień zimnej (a może gorącej) wody, którą żona po ostrej kłótni wylewa mu na kark. Jak to skomentował ?  „Ksantypa postępuje jak Zeus, najpierw grzmi a następnie zsyła ulewę”



      Ksantypa to kobieta z krwi i kości: młoda, urocza, może nieco gwałtowna i to sprawia, że niekiedy zdarza jej się stłuc komuś garnek na głowie. Ale też nie łatwe jest życie żony słynnego, ale ubogiego filozofa, który nie potrafił zapewnić rodzinie utrzymania. Ksantypa nie nosi klejnotów, nie stać jej na wspaniałe stroje i pachnidła. Wybitny małżonek twierdzi zresztą kategorycznie: "wolny człowiek nie powinien pachnąć wonnościami, a tylko potem areny i szlachectwem duszy". Sokrates nie przywoła nawet do porządku leniwego sługi, i... "zamiast w pysk trzasnąć, gdy coś źle zrobi, wdaje się z nim w dysputę".


     Była dużo młodsza od Sokratesa. Ożenił się z nią właściwie pod koniec życia i tylko dlatego, że w Grecji starożytnej status społeczny kawalera był żaden. Kiedy się ożenił, jego osoba była już nieodłączną częścią krajobrazu Aten. Ten szpetny i genialny abnegat - zaczepiający przechodniów, prowokujący, ale też popychany, poniżany, opluwany, nieuznający właściwych bogów, podważający panujący ustrój, szydził z autorytetów i prowokował dyskusje, w których zazwyczaj przegrywali mniej wykształceni i nie tak diablo inteligentni przechodnie. Najprzeróżniejszymi technikami prowadzenia dysputy, często prowokującym milczeniem, doprowadzał rozmówców do rozpaczy, do poczucia poniżenia. Skąd wiemy, czy przypadkiem nie ćwiczył tego na Ksantypie?




    Sokrates rzadko gościł w domu, a mimo to spłodził troje dzieci, którymi jak mu zarzucał Arystoteles, w ogóle się nie zajmował. Na barkach Ksantypy spoczywało ich wychowanie i wykształcenie. Sokrates wiele wieczorów spędzał w domu Aspasiji, hetery Peryklesa, która miała jeden z najsławniejszych w tamtych czasach salonów, Jak mogła się czuć Ksantypa wiedząc że, prowadzący tam filozoficzne dysputy Sokrates, otoczony jest uwielbiającymi go młodzieńcami ?


     Ich byt jednak codziennie był zagrożony. Sokrates nie miał żadnej pracy, nie przyjmował pieniędzy za nauczanie, ani prezentów od przyjaciół którzy chętnie i szczerze go obdarowywali. Sokrates był dziwakiem nawet jak na standardy swojego czasu, a „grzechem” Ksantypy było to że chciała mieć przy boku „normalnego” męża, który będzie miał pracę, zadba o nią  i o dzieci. Na szczęście dla nas, a na nieszczęście dla niej, nie udało się jej go zmienić.  


     Ksantypa pragnęła miłości, a była zaniedbywana przez oderwanego od rzeczywistości męża. Mimo to, pozostanie wiernie przy nim do końca.
W 399 r. p.n.e. nieznany szerzej poeta Meletos wniósł przed archonta basileusa (urzędnika zajmującego się sprawami religii) oskarżenie przeciwko Sokratesowi. Oskarżał go o niewyznawanie bogów, których uznaje państwo, wyznawanie bogów, których nie uznaje państwo i psucie młodzieży. Sokrates zostaje skazany na karę śmierci przez wypicie cykuty,


      I gdzie wtedy była ta wstrętna Ksantypa ? Oczywiście przy boku męża.  Ksantypa siedziała w celi z Sokratesem wiele godzin tego dnia, kiedy miał wypić cykutę. Wyproszono ją wreszcie, bo on nie chciał widzieć jej rozpaczy.
 c.d.n.