niedziela, 2 maja 2021
Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Co się kryje za zwyczajem rozbijania Wielkanocnych...
Co się kryje za zwyczajem rozbijania Wielkanocnych jaj?
Jajo w prawie wszystkich starożytnych kosmogoniach symbolizowało narodziny wszechświata i życia. Typowym przykładem jest symbol greckich starożytnych misteriów orfickich - forma kultu religijnego dostępna jedynie dla osób wtajemniczonych, powstała w VII wieku p.n.e. – którym był wąż owinięty wokół jajka co symbolizowało... stworzenie wszechświata.
Na poziomie wtajemniczenia i filozofii symbolizowało nowe istnienie, które w momencie inicjacji, rozbijało skorupę i rodził się nowy duchowy człowiek. Starożytni Egipcjanie, Persowie, Fenicjanie i Hindusi wierzyli, że świat powstał od wielkiego jaja - tak więc jajko jako symbol nowego życia istnieje od wieków. Elementy mogą się różnić, ale większość kultur na całym świecie używa go jako symbol odrodzenia.
Wielkanoc jest zawsze obchodzona wiosną, kiedy ziemia odżywa po długiej, mroźnej zimie, więc jajko stało się również synonimem nadejścia wiosny. W filozofii chrześcijańskiej jajko symbolizuje hermetycznie zamknięty grób Chrystusa, który jednak skrywa w sobie „Życie” Chrześcijanie przejęli symbol jaja i porównali go do grobu, z którego zmartwychwstał Jezus. Święty Augustyn po raz pierwszy porównał zmartwychwstanie Chrystusa do wyklucia się pisklęcia, które rozbija skorupkę i wyskakuje z jajka.
Tradycja w kościele ortodoksyjny nakazuje wiernym, aby wszyscy po Zmartwychwstaniu Chrystusa, trzymali w ręku pomalowane na czerwono jajka, stukali się nimi między sobą, a rozbijając je mówili „Chrystus zmartwychwstał” na co pada odpowiedź „prawdziwie zmartwychwstał”. Te jajka, które pozostają nie uszkodzone, są symbolem Zmartwychwstania, a te, które pękły, symbolizują bramy piekła, które zostały zniszczone przez Zmartwychwstanie Chrystusa. Stukanie powinno być wykonywane tylko „czubek w czubek”, zgodnie z wymogami zwyczaju pochodzącego z XIII wieku, który po raz pierwszy pojawił się w Bizancjum.
Co roku w Wielki Czwartek jajka malowane są na czerwono – ich kolor symbolizuje krew Chrystusa - a pierwsze jajko poświęcone Matce Boskiej przechowywane jest w ikonostasie przez cały rok. Jak już jajka zostaną rozbite a zwycięzca wyłoniony - będzie miał szczęście przez cały następny rok - gospodyni wyjmuje zeszłoroczne czerwone jajko z ikonostasu i wkłada nowe. Stare jajko jest już zepsute, ale każdy musi go spróbować (oooch!). Skorupki nie są wyrzucane, ponieważ Grecy są przekonani, że mają one magiczą moc: zwykle są zakopywane w polu albo w doniczkach, żeby zapewnić płodność ziemi i wysokie plony na następny rok.
Metaforyczne znaczenie rozbicia skorupki jajka dla Ojców Kościoła polega na tym, że jajka wielkanocne należy rozbić, obrać, odsłonić. Szczelna skorupa grzechu i śmierci, która tak długo trzymała ludzkość w niewoli, zostanie zniszczona mocą zmartwychwstania Jezusa. Dzięki temu Niedziela Wielkanocna jest dniem uniesienia i wyzwolenia, jest uroczystym spotkaniem.
Cdn.
sobota, 24 kwietnia 2021
Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Jak Filopappos znalazł się na Wzgórzu Muz?
Jak Filopappos znalazł się na Wzgórzu Muz?
Z pewnością, każdy kto był w Atenach na Akropolu, widział wzgórze Filoppapu, ale myślę, że nie słyszał o Filopapposie a to od jego imienia wzięło nazwę zielone wzniesienie, które znajduje się naprzeciwko Akropolu. Kiedy dotrzesz na jego szczyt masz wrażenie, że możesz wyciągnąć rękę i dotknąć Partenonu. W starożytności nazywano go Wzgórzem Muz albo Muzejonem, bo według mitologii tam, przy akompaniamencie liry, śpiewał swoje hymny uczeń Orfeusza słynny Muzajos. Mówiono też, że tam był jego grób.
Filopappos - bo o nim mowa - nie był
Ateńczykiem nie był nawet Grekiem ale Syryjczykiem. Był wnukiem ostatniego króla Kommageny (Syrii) Antiocha IV a jego pełne imię to Gaius
Julius Antiochus Philopappos. Twierdził, że jest następcą tronu, mimo że jego królestwo nie istniało odkąd
zajęli go Rzymianie i uczynili z niego jedną z prowincji.
Kiedy w 72 roku Rzymianie zdobyli jego ojczyznę,
wyjechał i osiedlił się w Atenach. Ale nie myślcie, że był biednym uchodźcą, o nie! Za zgodą Rzymian
zabrał ze sobą część skarbów z podbitego królestwa. Bogaty Syryjczyk
został przyjęty w biednych Atenach z otwartymi ramionami, tym bardziej że grosza im nie skąpił. Wkrótce został darczyńcą Dionizji – świąt na cześć Dionizosa, następnie Grecy mianowali go obywatelem Aten a później ogłosili zwierzchnikiem miasta. Ateńczycy
szanowali miłość cudzoziemców do swojego miasta, a zwłaszcza złoto, które Ci hojnie rozdawali.
Między 114 a 116 r. Filopappos zbudował swój grób na szczycie Wzgórza Muz. Nie był to zwykły grobowiec, ale cały monumentalny pomnik nagrobny ogromnych rozmiarów. Fasada - zwrócona w stronę Partenonu - miała 12 metrów wysokości, a cały pomnik miał wielkość obecnego trzy- lub czterokondygnacyjnego budynku mieszkalnego. Był ozdobiony płaskorzeźbami przedstawiającymi samego Filopapposa na rydwanach, uczestniczącego w różnych ceremoniach, otoczonego przez Ateńczyków, sługi itp.
Do dziś nie wiadomo jak to się stało, że pozwolono mu
zbudować ten brzydki, toporny pomnik próżności, naprzeciw najbardziej
wyrafinowanego pomnika kultury światowej. Dziwi to tym bardziej, że w tamtych czasach nie można
było chować ludzi poza murami Akropolu, ani w jego okolicy - a tym bardziej na świętym Wzgórzu Muz. Ale widocznie tego kto miał władzę i pieniądze, żadne zakazy tego typu nie
obejmowały.
Z tego architektonicznego bubla, który jest
najbardziej charakterystycznym przykładem upadku sztuki antycznej, przetrwał do
dziś tylko niewielki front. Resztę zburzyli Turcy, aby z jego materiałów zbudować
na Akropolu, minaret.
sobota, 17 kwietnia 2021
Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Co łączy tort urodzinowy z wojnami perskimi?
Co łączy tort urodzinowy z wojnami perskimi?
Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego zdmuchujemy świeczki na torcie w dniu naszych urodzin? Pewnie nie, mimo że robimy to wszyscy; dzieci, młodzież, dorośli osoby starsze, każdy z nas przynajmniej raz w życiu poddał się tej tradycji i niewątpliwie przyjemności.
I tutaj Was zaskoczę, bo korzenie zwyczaju umieszczania
świeczek na tortach i słodyczach. sięgają czasów starożytnych i związane są z
kultem bogini Artemidy - bogini łowów zwierząt, lasów, gór i roślinności;
wielkiej łowczyni ale też bogini księżyca i śmierci.
Uważa
się, że bogini Artemida – tutaj jako bogini księżyca - wsparła Ateńczyków podczas wojen perskich. W czasie decydującej bitwy morskiej pod Salaminą, skierowała światło
księżyca na miejsce gdzie była ustawiona flota Ateńczyków, oświetliła „egipskie ciemności”, które tej nocy panowały na morzu i pomogła w ten sposób w rozgromieniu przeważającej siły Persów.
Oczywiście Ateńczycy docenili to co dla nich zrobiła Artemida i nie pozostali jej dłużni. Co roku podczas trwania święta Artemidy Munichijas – czyli księżycowej - składali jej w ofierze (oczywiście oprócz innych ofiar, w tym ze zwierząt) duże okrągłe ciastka - w kształcie księżyca w pełni - które nazywano amfifontes, to znaczy „światło dookoła”. To światło dawały oczywiście świece, które na tym cieście zapalali. Nie wiemy jak dokładnie wyglądały, ale najprawdopodobniej miały kształt małych pochodni. Przed złożeniem ofiary zdmuchiwano płomień, żeby życzenia razem z dymem, który wznosił się do nieba, dotarły ze świata ludzi do świata bogów.
Ale w jaki sposób świeczki i tort (okrągłe ciasto) dotrwały do naszych czasów i zostały powiązane z urodzinami?
Oficjalna wersja mówi, że pierwsi po tę tradycję sięgnęli Niemcy w XVIII wieku.
Podczas imprezy urodzinowej (Kinderfest) dziecko dostawało w prezencie duże okrągłe ciastko - tort urodzinowy - na którym umieszczone było tyle świec ile właśnie lat kończyło, plus jedna świeczka. Ta dodatkowa świeczka symbolizowała długowieczność a jej płomień, życie na kolejny rok. Wszyscy wierzyli, że dzieciak przeżyje aż do kolejnych urodzin, które znowu będą razem świętować (co w tamtych czasach wcale nie było takie pewne). Tortu nikt nie ważył się ruszyć aż do wieczora, do momentu kiedy świeczki nie zaczynały się dopalać, jak ten moment się zbliżał, solenizant mógł pomyśleć sobie życzenie, zdmuchnąć je i zjeść kawałek urodzinowego tortu... z rozpuszczoną świeczką – pychota J
Jedno wiem na pewno. Już nigdy tort nie będzie dla mnie zwykłym tortem a świeczki zwykłymi świeczkami, już zawsze oczami wyobraźni będę widziała wielką tarczę księżyca i jego poświatę oświetlającą triery Ateńczyków, gotowych do walki na śmierć i życie o swoją wolność.














