wtorek, 19 listopada 2013

Ksantypa, okropna żona biednego Sokratesa – czyżby ?

"Nie ma okropniejszej nad Ksantypę baby, bo tłucze Sokratesa dla samej zabawy"


    Ten fragment piosenki studenckiej z przełomu XIX i XX wieku ukazuje, jak długi potrafi być żywot plotki; bowiem od czasów antycznych po dzień dzisiejszy imię Ksantypa uchodzi za synonim kłótliwej jędzy, kobiety złej i złośliwej. Ta opinia o żonie słynnego greckiego filozofa przewija się w literaturze niemal wszystkich epok, a jedynym źródłem tego zniesławienia wydaje się być historyk grecki Ksenofont; to według niego jeden z adwersarzy Sokratesa w trakcie dysputy określił Ksantypę mianem nieznośnej sekutnicy. W każdym następnym okresie dziejów kultury rozwijano tezę o złośliwej żonie Sokratesa.



     Tortury, jakie według plotki Ksantypa zadawała mężowi, wielki filozof traktował jako ''ćwiczenie cierpliwości''. Na jednej z najbardziej znanych rycin szlachetny mąż siedzi pod domem i spokojnie znosi strumień zimnej (a może gorącej) wody, którą żona po ostrej kłótni wylewa mu na kark. Jak to skomentował ?  „Ksantypa postępuje jak Zeus, najpierw grzmi a następnie zsyła ulewę”



      Ksantypa to kobieta z krwi i kości: młoda, urocza, może nieco gwałtowna i to sprawia, że niekiedy zdarza jej się stłuc komuś garnek na głowie. Ale też nie łatwe jest życie żony słynnego, ale ubogiego filozofa, który nie potrafił zapewnić rodzinie utrzymania. Ksantypa nie nosi klejnotów, nie stać jej na wspaniałe stroje i pachnidła. Wybitny małżonek twierdzi zresztą kategorycznie: "wolny człowiek nie powinien pachnąć wonnościami, a tylko potem areny i szlachectwem duszy". Sokrates nie przywoła nawet do porządku leniwego sługi, i... "zamiast w pysk trzasnąć, gdy coś źle zrobi, wdaje się z nim w dysputę".


     Była dużo młodsza od Sokratesa. Ożenił się z nią właściwie pod koniec życia i tylko dlatego, że w Grecji starożytnej status społeczny kawalera był żaden. Kiedy się ożenił, jego osoba była już nieodłączną częścią krajobrazu Aten. Ten szpetny i genialny abnegat - zaczepiający przechodniów, prowokujący, ale też popychany, poniżany, opluwany, nieuznający właściwych bogów, podważający panujący ustrój, szydził z autorytetów i prowokował dyskusje, w których zazwyczaj przegrywali mniej wykształceni i nie tak diablo inteligentni przechodnie. Najprzeróżniejszymi technikami prowadzenia dysputy, często prowokującym milczeniem, doprowadzał rozmówców do rozpaczy, do poczucia poniżenia. Skąd wiemy, czy przypadkiem nie ćwiczył tego na Ksantypie?




    Sokrates rzadko gościł w domu, a mimo to spłodził troje dzieci, którymi jak mu zarzucał Arystoteles, w ogóle się nie zajmował. Na barkach Ksantypy spoczywało ich wychowanie i wykształcenie. Sokrates wiele wieczorów spędzał w domu Aspasiji, hetery Peryklesa, która miała jeden z najsławniejszych w tamtych czasach salonów, Jak mogła się czuć Ksantypa wiedząc że, prowadzący tam filozoficzne dysputy Sokrates, otoczony jest uwielbiającymi go młodzieńcami ?


     Ich byt jednak codziennie był zagrożony. Sokrates nie miał żadnej pracy, nie przyjmował pieniędzy za nauczanie, ani prezentów od przyjaciół którzy chętnie i szczerze go obdarowywali. Sokrates był dziwakiem nawet jak na standardy swojego czasu, a „grzechem” Ksantypy było to że chciała mieć przy boku „normalnego” męża, który będzie miał pracę, zadba o nią  i o dzieci. Na szczęście dla nas, a na nieszczęście dla niej, nie udało się jej go zmienić.  


     Ksantypa pragnęła miłości, a była zaniedbywana przez oderwanego od rzeczywistości męża. Mimo to, pozostanie wiernie przy nim do końca.
W 399 r. p.n.e. nieznany szerzej poeta Meletos wniósł przed archonta basileusa (urzędnika zajmującego się sprawami religii) oskarżenie przeciwko Sokratesowi. Oskarżał go o niewyznawanie bogów, których uznaje państwo, wyznawanie bogów, których nie uznaje państwo i psucie młodzieży. Sokrates zostaje skazany na karę śmierci przez wypicie cykuty,


      I gdzie wtedy była ta wstrętna Ksantypa ? Oczywiście przy boku męża.  Ksantypa siedziała w celi z Sokratesem wiele godzin tego dnia, kiedy miał wypić cykutę. Wyproszono ją wreszcie, bo on nie chciał widzieć jej rozpaczy.
 c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz