środa, 4 listopada 2015

Jak przekupstwo pomogło demokracji cz.1

….Patrzył z uśmiechem na kręcących się niespokojnie na siedziskach, członków potężnego duchowieństwa –  kapłanów delfickich, i uznał, że nadszedł czas aby ich uspokoić.

„Nasza umowa będzie uszanowana” – powiedział

„Nie zamierzam prosić nawet o drachmę więcej, niż te trzydzieści talentów, które zawarte były w umowie. Cały marmur na budowę świątyni będzie ofiarą Alkmeonidów dla boga Apollina”

   Kapłani spojrzeli po sobie, ale nie dali się zwieść, wiedzieli, że wykonawcy podejmują się zlecenia, żeby mieć z tego zysk, a nie po to żeby stracić, a było pewne, że jeżeli Klejstenes mówi prawdę to jego kieszeń ucierpi na tym przedsięwzięciu.
Świątynia Apollina w Delfach spłonęła w 548 r. p.n.e. Ponad 30 lat później Ateńczyk z rodu Alkmeonidów o imieniu Klejstenes postanowił odbudować ją w miejscu, gdzie pojawiał się słodko pachnący obłok, na miejscu tej, która spłonęła. Kosztowałaby kapłanów 30 talentów i zbudowana by była z wapienia, który występował obficie w okolicy i z cennego marmuru paryjskiego. 

    Niebawem zdumieni kapłani zauważyli jak słudzy Klejstenesa przywożą i rozładowują bloki białego marmuru, nie uwierzyli jednak w jego bezinteresowność - bardzo dobrze znali Ateńczyków dlatego też szybko postanowili wyjaśnić sprawę i bez ogródek przystąpili do rzeczy;

„A czego chcesz w zamian” – spytali

     Klejstenes poczuł się dotknięty i zapewniał kapłanów o swoich czystych intencjach, ci jednak wyjaśnili mu, że wyrocznia delficka nie może mieć długu wdzięczności w stosunku do nikogo, nawet jeżeli tym kimś jest sam Klejstenes, członek znamienitego rodu Alkmeonidów. Sprawa musi być wyjaśniona: tu i teraz
Ateńczyk zarzekał się, że nie chodzi tu o żadną „transakcję wymienną”, tylko małą przysługę, prośbę, jeżeli oczywiście chcą i mogą ją spełnić – jeżeli nie, to nie ma żadnego problemu. Na prośbę żeby wyrażał się jaśniej, odparł;

Klejstenes 

„Nie proszę o nic trudnego co byłoby niezgodne z  prawem, tylko o to, by za każdym razem kiedy Spartanin przyjdzie z pytaniem do Pytii, dodać do jej wyroczni tylko jedno, jedyne zdanie; Sparta musi pomóc Atenom w obaleniu tyrana Hippiasza”

     Marmur paryjski był piękny i osławiony w całym ówczesnym świecie, kapłani już widzieli oczyma wyobraźni, świątynię Apollina ubraną w marmur błyszczący w słońcu. Transakcja nic by ich nie kosztowała, poza tym Wyrocznia Delficka nigdy - delikatnie rzecz ujmując - nie przepadała za tyranami. Zgodzili się. Klejstenes od tego momentu, mógł chwalić się tym, że był pierwszym Ateńczykiem, któremu udało się przekupić boga Apollina.


    Hippiasz, wspierany przez Tesalijskich sojuszników i najemników wprowadził w Atenach brutalną dyktaturę. Po śmierci brata Hipparcha – zamordowanego w 512 r.  p.n.e. przez Harmodiosa i Aristogejtona - rządy Hippiasza stały się jeszcze bardziej okrutne. 

 Harmodios i Aristogejton

   Tortury były na porządku dziennym a podatki ściągane praktycznie za wszystko - w tym dla pokrycia kosztów utrzymania jego „ochroniarzy”- przekroczyły wszelkie granice. Próba powstania przeciwko tyranowi zorganizowana przez patriotę Kidona spaliła na panewce – został zdradzony. Oddział złożony z przeciwników Hippiasza a stworzony przez Alkmeonidów, został unicestwiony przez najemników tyrana. Klejstenes ucieka się więc do starej sztuczki Ateńczyków – do przekupstwa.
     Wyrocznia nadal przekazywała trudne do zrozumienia, mgliste i wieloznaczne komunikaty, kiedy jednak kierowane były do Spartan uzupełniane były jasnym przekazem „Sparta musi pomóc Ateńczykom obalić tyrana” 


    I tak jak kropla drąży skałę, proroctwa Pytii zmieniały stosunek Lakończyków do Hippiasza, pomimo tego, że pozostawał w dobrych stosunkach z władcami Sparty. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać bo wkrótce zorganizowano ekspedycję dowodzoną przez Anchimolosa. Niewielkie siły spartańskie wsiadły na statki i wyruszyły w kierunku Zatoki Faleron. Jednakże Hippiasz zdążył zaalarmować swoich sojuszników z Tesalii, na pomoc przybył oddział z tysiącem dobrze wyszkolonych i uzbrojonych jeźdźców. Przed bitwą  tyran kazał wyrwać wszystkie drzewa rosnące na plaży, żeby stworzyć dogodną do walki równinę. Kiedy Spartanie wylądowali, kawaleria Tesalijczyków  osaczyła ich i pokonała. Anchimolos zginął na polu bitwy a ci którzy przeżyli, wrócili statkami do Sparty. 


     Był to dla Lakończyków cios, plama na honorze, którą trzeba było szybka zmazać, ludzie chcieli zemsty. W 510 roku p.n.e. król Kleomenes I na czele wielkiej armii ruszył na Ateny, Hippiasz wyruszył mu na spotkanie. Starli się na równinie między Megara i Elefsina. Tesalijczycy zostali pokonani, Hippiasz i najemnicy wycofali się do Aten i schronili na Akropolu, wojska Spartańskie i Ateńczycy oblężyli Akropol. Dobrze ufortyfikowany i zaopatrzony mógł zapewnić tyranowi schronienie i bezpieczeństwo przez długi czas, jednak Spartanom udało się pojmać dzieci Hippiasza. W tej sytuacji tyran w obawie o ich los, zdecydował się poddać i zgodził się na opuszczenie Aten w ciągu pięciu dni. 

Hippiasz

    Po opuszczeniu Aten udał się na dwór perskiego satrapy Sardesa, gdzie wcześniej znalazł schronienie jego przyrodni brat, Igisistratos, jako wasal Persów. 
    W 490 roku p.n.e. mimo sędziwego wieku, powrócił do Grecji wraz z perską armią, która pod wodzą Dariusza wyruszyła na jej podbój. Dzień przed bitwą pod Maratonem miał proroczy sen, śniło mu się, że śpi ze swoją matką co zinterpretował jako zapowiedź zwycięstwa Persów i swój powrót do ojczyzny w roli władcy. Ale kiedy okręty perskie dobiły do brzegu i wyszedł na brzeg, kichnął tak mocno, że się potknął, przewrócił i wybił dwa-trzy zęby. Próbował jak szalony znaleźć je w piasku – na próżno. Od tej chwili był już pewny, że to znak, że Persowie zostaną pokonani a on nigdy nie odzyska władzy. Według wersji obowiązującej, zmarł w drodze powrotnej gdzieś na Morzu Egejskim, prawdopodobnie na Limnos.

     W sytuacji politycznej pustki, która zapanowała po obaleniu tyranii, Klejstenes zdobył poparcie ludu które dało mu wystarczającą siłę do zbudowania systemu demokratycznego, z którego już niebawem Ateny miały słynąć w całym greckim świecie. Ale jak do tego doszło opowiem w następnym poście. 
c.d.n.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza