sobota, 23 listopada 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Dionizos – bóg anarchii i burzyciel porządku.

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Dionizos – bóg anarchii i burzyciel porządku.: Dionizos „ciemne alter ego” Apolla.       Według oficjalnej wersji, był on jego bratem przyrodnim.  Podczas gdy Apolla łączono ze świa...

Dionizos – bóg anarchii i burzyciel porządku.

Dionizos „ciemne alter ego” Apolla. 


     Według oficjalnej wersji, był on jego bratem przyrodnim.  Podczas gdy Apolla łączono ze światłem, rozumem i życiem, Dionizos symbolizował ciemność, ekstazę i ponowne narodziny, ale także stanowił uosobienie bujnej roślinności, pełni życia i niczym nie okiełznanej radości. Będąc również bogiem wina, uczty i twórczego natchnienia - stał się ojcem dramatu i teatru. Według Eurypidesa  Dionizos to “bóg rozkoszy, z którego rodzą się uśmiechy szalone i ludzie czerpią z jego czary radosnej sen i zapomnienie”. Bachus wyobrażał więc nie tylko dobroczynnego ducha wina, ale niejako duszę wszystkiego co żyje. Rządził narodzinami, śmiercią i zmartwychwstaniem. 


     Corocznie około zimowego przesilenia, gdy zaczynało przybywać dnia, w świątyni delfickiej w której znajdował się “grób Dionizosa” zbierały się Bochantki. Z pochodniami w ręku otaczały jego ołtarz, śpiewały i tańczyły, budząc w ten sposób boga z zimowego snu. Uważano to za swoiste “Boże Narodzenie”. Od dnia zimowego przesilenia Dionizos był jedynym panem świątyni w Delfach, zamieszkiwał tam do dnia letniego przesilenia, kiedy Apollo wracał z Iperwory – krainy która nie znała zimy. Bachantki po „obudzeniu” boga wychodziły w góry Parnasu by, tym razem, obudzić siły natury. Ubrane w skóry jelenia z tersami ( laskami owiniętymi wstążkami i zakończonymi szyszkami) w rękach, podążały za Dionizosem, po najdzikszych zakątkach gór oddając się radości tańca.  


     Tańcom towarzyszyły oczywiście muzyka i wino, dużo wina. Jak mówił Platon; te, którym zawierzył Dionizos piją z rzeki mleko i miód, ogień i strzały się ich nie imają, dzikie byki padają pod ich dotykiem, gołymi rękami wyrywają drzewa z korzeniami, wytryskują źródła ze skał pod ich stopami.
 Poprzez taniec, śpiew i rytmiczną muzykę niczym mityczne menady wprowadzały się w stan ekstazy - zapomnienia religijnego. W przystępie  świętego szału, rozrywały napotkane zwierzęta i spożywały je na surowo. Wreszcie wyczerpane padały bez zmysłów na ziemię. Szczytem przeżycia była “orgia” uważana za duchowe połączenie z bóstwem, gdyż orgie dionizyjskie były aktem religijnym. Poczucie odrębności ciała i ducha prowadziło do wiary w nieśmiertelność duszy.


     Homer mówił o nim że jest szalony albo udaje szaleńca, jednak szaleństwo Dionizosa nie jest chorobą, jest oznaką zdrowia psychicznego, wychodzi z człowieka najbardziej ukryte ego- dojrzewa i znajduje ujście, działa jak katharsis, żeby potem móc znowu zachować równowagę i harmonię.
    Według greckiej mitologii, Dionizos przewędrował cały świat ucząc ludzi uprawy winorośli. Otaczał go orszak złożony z satyrów i sylenów - demonicznych półzwierząt, półludzi o koźlich rogach, kopytach i ogonach. 


     Thiasos - orszak Dionizosa, był wesoły i hałaśliwy. Wtórowała mu muzyka fletów, bębnów, cymbałów i kastanietów oraz ekstatyczne pląsy i śpiewy. Na początku orszaku szły osły uginające się pod ciężarem bukłaków z dostępnym dla wszystkich winem. Sam Dioniozos - półnagi młodzieniec, jechał w ciągniętym przez pantery, lwy i lamparty złocistym rydwanie przybranym w girlandy z kwiatów.


     W Atenach ku czci Dionizosa odbywały się cztery różne święta: Małe i Wielkie Dionizje, Lenaje i Nesterie. Ostatnie dwa były świętami wina - jego wytłaczania i otwierania świeżych beczek.
Najokazalsze były Dionizje Miejskie zwane Wielkimi. Trwały kilka dni. Ku czci Bachusa odbywano burzliwe procesje, w których brały udział maski i posągi przedstawiające bóstwa ziemi i płodności. Podczas głównej procesji, w czasie której niesiono drewniany posąg Dionizosa, śpiewana była uroczysta pieśń zwana dytyrambem.


     Z czasem rytuał stawał się bardziej poetycki, a w pieśni dytyrambu wykształciła się akcja dramatyczna. Według Arystotelesa była ona praźródłem greckiego teatru: tragedii, komedii i dramatu satyrowego. Dytyramb w pierwotnej formie stanowił improwizację i towarzyszył szaleńczym orgiastycznym pochodom, w czasie których niesiono potężnych rozmiarów symbol płodności - fallusa.

     Od połowy szóstego wieku przed naszą erą w czasie Wielkich Dionizjów zaczęto organizować widowiska  teatralne. Sztuki dramatyczne pisano w ramach konkursu na cześć boga wina. Tematem dramatu był zawsze wątek mitologiczny związany z legendami o bogach i herosach, a uczęszczanie do teatru nie miało już cech aktu religijnego
c.d.n.

wtorek, 19 listopada 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Ksantypa, okropna żona biednego Sokratesa – czyżby...

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Ksantypa, okropna żona biednego Sokratesa – czyżby...: "Nie ma okropniejszej nad Ksantypę baby, bo tłucze Sokratesa dla samej zabawy"      Ten fragment piosenki studenckiej z prze...

Ksantypa, okropna żona biednego Sokratesa – czyżby ?

"Nie ma okropniejszej nad Ksantypę baby, bo tłucze Sokratesa dla samej zabawy"


    Ten fragment piosenki studenckiej z przełomu XIX i XX wieku ukazuje, jak długi potrafi być żywot plotki; bowiem od czasów antycznych po dzień dzisiejszy imię Ksantypa uchodzi za synonim kłótliwej jędzy, kobiety złej i złośliwej. Ta opinia o żonie słynnego greckiego filozofa przewija się w literaturze niemal wszystkich epok, a jedynym źródłem tego zniesławienia wydaje się być historyk grecki Ksenofont; to według niego jeden z adwersarzy Sokratesa w trakcie dysputy określił Ksantypę mianem nieznośnej sekutnicy. W każdym następnym okresie dziejów kultury rozwijano tezę o złośliwej żonie Sokratesa.



     Tortury, jakie według plotki Ksantypa zadawała mężowi, wielki filozof traktował jako ''ćwiczenie cierpliwości''. Na jednej z najbardziej znanych rycin szlachetny mąż siedzi pod domem i spokojnie znosi strumień zimnej (a może gorącej) wody, którą żona po ostrej kłótni wylewa mu na kark. Jak to skomentował ?  „Ksantypa postępuje jak Zeus, najpierw grzmi a następnie zsyła ulewę”



      Ksantypa to kobieta z krwi i kości: młoda, urocza, może nieco gwałtowna i to sprawia, że niekiedy zdarza jej się stłuc komuś garnek na głowie. Ale też nie łatwe jest życie żony słynnego, ale ubogiego filozofa, który nie potrafił zapewnić rodzinie utrzymania. Ksantypa nie nosi klejnotów, nie stać jej na wspaniałe stroje i pachnidła. Wybitny małżonek twierdzi zresztą kategorycznie: "wolny człowiek nie powinien pachnąć wonnościami, a tylko potem areny i szlachectwem duszy". Sokrates nie przywoła nawet do porządku leniwego sługi, i... "zamiast w pysk trzasnąć, gdy coś źle zrobi, wdaje się z nim w dysputę".


     Była dużo młodsza od Sokratesa. Ożenił się z nią właściwie pod koniec życia i tylko dlatego, że w Grecji starożytnej status społeczny kawalera był żaden. Kiedy się ożenił, jego osoba była już nieodłączną częścią krajobrazu Aten. Ten szpetny i genialny abnegat - zaczepiający przechodniów, prowokujący, ale też popychany, poniżany, opluwany, nieuznający właściwych bogów, podważający panujący ustrój, szydził z autorytetów i prowokował dyskusje, w których zazwyczaj przegrywali mniej wykształceni i nie tak diablo inteligentni przechodnie. Najprzeróżniejszymi technikami prowadzenia dysputy, często prowokującym milczeniem, doprowadzał rozmówców do rozpaczy, do poczucia poniżenia. Skąd wiemy, czy przypadkiem nie ćwiczył tego na Ksantypie?




    Sokrates rzadko gościł w domu, a mimo to spłodził troje dzieci, którymi jak mu zarzucał Arystoteles, w ogóle się nie zajmował. Na barkach Ksantypy spoczywało ich wychowanie i wykształcenie. Sokrates wiele wieczorów spędzał w domu Aspasiji, hetery Peryklesa, która miała jeden z najsławniejszych w tamtych czasach salonów, Jak mogła się czuć Ksantypa wiedząc że, prowadzący tam filozoficzne dysputy Sokrates, otoczony jest uwielbiającymi go młodzieńcami ?


     Ich byt jednak codziennie był zagrożony. Sokrates nie miał żadnej pracy, nie przyjmował pieniędzy za nauczanie, ani prezentów od przyjaciół którzy chętnie i szczerze go obdarowywali. Sokrates był dziwakiem nawet jak na standardy swojego czasu, a „grzechem” Ksantypy było to że chciała mieć przy boku „normalnego” męża, który będzie miał pracę, zadba o nią  i o dzieci. Na szczęście dla nas, a na nieszczęście dla niej, nie udało się jej go zmienić.  


     Ksantypa pragnęła miłości, a była zaniedbywana przez oderwanego od rzeczywistości męża. Mimo to, pozostanie wiernie przy nim do końca.
W 399 r. p.n.e. nieznany szerzej poeta Meletos wniósł przed archonta basileusa (urzędnika zajmującego się sprawami religii) oskarżenie przeciwko Sokratesowi. Oskarżał go o niewyznawanie bogów, których uznaje państwo, wyznawanie bogów, których nie uznaje państwo i psucie młodzieży. Sokrates zostaje skazany na karę śmierci przez wypicie cykuty,


      I gdzie wtedy była ta wstrętna Ksantypa ? Oczywiście przy boku męża.  Ksantypa siedziała w celi z Sokratesem wiele godzin tego dnia, kiedy miał wypić cykutę. Wyproszono ją wreszcie, bo on nie chciał widzieć jej rozpaczy.
 c.d.n.

środa, 13 listopada 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Delos– wyspa, na której nikt nie miał prawa się ur...

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Delos– wyspa, na której nikt nie miał prawa się ur...: Tragiczne dzieje wyspy Apollina       Historia Delos jest nierozerwalnie związana z mitologią , Była to wyspa pływająca po morzu, póki...

Delos– wyspa, na której nikt nie miał prawa się urodzić, ani umrzeć

Tragiczne dzieje wyspy Apollina 


     Historia Delos jest nierozerwalnie związana z mitologią , Była to wyspa pływająca po morzu, póki nie osadził jej na miejscu Posejdon - na prośbę Zeusa - aby nieszczęśliwa Leto, prześladowana przez mściwą Herę, miała się gdzie ukryć. Tu pod palmą daktylową w towarzystwie lwów, Leto urodziła Apollina i Artemidę – dzieci Zeusa. (zob. post „Niewierni bogowie – czyli zdrady na Olimpie”)


     Według legendy, Posejdon zakotwiczył wyspę przy pomocy czterech diamentowych łańcuchów. Grecy do tego stopnia uwierzyli w ten mit (jeden z wielu na ten temat), że przez wieki, wielu poszukiwaczy skarbów szukało diamentowych łańcuchów na dnie morza - Co kończyło się najczęściej tragicznie.



     Delos była jednym z głównych ośrodków kultu Apollina. Znajdowała się tu słynna w dziejach Grecji wyrocznia i świątynie, w których z biegiem stuleci nagromadziły się wielkie skarby, przysyłane przez wiernych i wdzięcznych czcicieli boga. I to bogactwo stało się z czasem przyczyną nieszczęść i zagłady mieszkańców wyspy.


     W okresie 478454 p.n.e. Delos była stolicą Związku Morskiego  założonego przez Ateny i skierowanego przeciwko Sparcie, pomimo iż sama Delos członkiem związku nie była. Tu początkowo przechowywano w świątyni Apollina wspólny skarb związku, przeniesiony (454453 p.n.e.) do Aten pod pretekstem, że tam będzie bezpieczniejszy na wypadek wojny z Persją. Prawda jest taka, że posłużył Peryklesowi do rozbudowy Aten i odbudowy zniszczonego przez Persów Akropolu.
W roku 422 p.n.e. mieszkańcy wyspy zostali wygnani przez Ateńczyków.


Ale zacznijmy od początku;
Jest rok 427 do 426 p.n.e. trwa wojna peloponeska, w Atenach szaleje zaraza. Ludzie stłoczeni w murach miasta są w rozpaczliwej sytuacji, padają jak muchy – szacuje się że zmarło ok. 30000 Ateńczyków. Tukidydes pisze, że Ateńczycy osiągnęli taki punkt „bezwstydu” iż żaden strach przed bogami, ani ludzkimi prawami nie mógł ich powstrzymać przed podłością. W takiej atmosferze rozpaczy i niepewności popełnili ohydną zbrodnię „oczyścili” Delos, rzekomo ze względów religijnych ( a wiadomo, że chodziło o kasę).


     Otworzyli wszystkie groby na wyspie, nawet te najświeższe, przenieśli kości zmarłych na Rheneię i pochowali we wspólnej mogile. Równocześnie wprowadzaj prawo które; Zakazywało pod groźbą kary śmierci, urodzenia dziecka na terytorium wyspy. Zakazywało również umierania na wyspie. Więc ciężarne kobiety i ciężko chorzy musieli przepływać na sąsiednią wyspę Rheneię. Ponieważ od tego momentu nikt się nie urodził, nikt nie zmarł i nikt nie został pochowany na Delos, Ateńczycy uznali wszystkich mieszkańców wyspy za bezpaństwowców i w 422 r. p.n.e. wygnali z wyspy. Wygnańcy schronili się na terytorium Azji Mniejszej w Adramyttionie (dzisiejszy Edremit) przyjęci przez króla Pontu Farnakesa . Niestety zostali zdradzeni i wymordowani przez wojska  Arsakisa, nieliczni którzy przeżyli wrócili na Delos, po interwencji wyroczni Delfijskiej.


To niestety nie koniec tragedii Delos;
Uwolniona od tyranii ateńskiej w roku 315 p.n.e. Delos stała się neutralnym ośrodkiem wolnego związku wyspiarzy.
W roku 166 p.n.e. powróciła jednak pod panowanie ateńskie. Punktem zwrotnym w historii wyspy jest zburzenie Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 p.n.e., gdyż od tego czasu Delos stała się jednym z najważniejszych miast handlowych i portowych starożytności (m.in. handel niewolnikami).


W roku 86 p.n.e. Delos niestety została zdobyta i zrównana z ziemią przez Menofanesa, wodza króla Pontu Mitrydatesa, a mieszkańców wycięto w pień lub (w bardzo małej liczbie) uprowadzono w niewolę.
Następny cios zadali wyspie piraci, którzy złupili ją w roku 69 p.n.e..


Od tego czasu, pomimo wysiłków Rzymian, Delos nigdy więcej nie wróciła do swego dawnego znaczenia. W roku 42 p.n.e. Ateny odzyskały kontrolę nad wyspą, ale podupadła ona już zupełnie i nic nie mogło wskrzesić jej dawnej świetności. Pauzaniasz pisał, że gdyby nie nadzorcy i strażnicy, można by wyspę uznać za całkiem bezludną.
I tak jest do dnia dzisiejszego.

P.S. Delos - mała, skalista wysepka w archipelagu Cykladów na Morzu Egejskim, na południowy wschód od Grecji kontynentalnej. Jest to najmniejsza wyspa tego archipelagu o powierzchni 3,6 km², położona między wyspami Rheneia i Mykonos, obecnie zupełnie niezamieszkana.

 c.d.n.


sobota, 9 listopada 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Amazonki: Starożytne greckie kobiety, które nosiły...

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Amazonki: Starożytne greckie kobiety, które nosiły...: Wydaje się niewiarygodne. Ale to prawda !       Jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania i wyobrażania sobie starożytnych Greczynek w biał...

Amazonki: Starożytne greckie kobiety, które nosiły spodnie !

Wydaje się niewiarygodne. Ale to prawda ! 


     Jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania i wyobrażania sobie starożytnych Greczynek w białych, utkanych jak pajęczyna szatach, lekkich i przewiewnych chitonach, drapowanych peplosach. Istniały jednak kobiety, które w owych czasach nosiły spodnie – dosłownie i w przenośni. Były to Amazonki. Nie były tylko mitycznym wytworem wyobraźni Greków, odległym wspomnieniem matriarchatu, ale były historycznym ludem.


     Amazonki były społecznością myśliwych i wojowniczek, pochodziły od boga wojny Aresa i nimfy Harmonii. Zamieszkiwały wybrzeża Morza Czarnego lub Trację, albo też środkową Scytię (na równinach na lewym brzegu Dunaju), bądź też północne wybrzeże Azji Mniejszej u stóp Kaukazu. Tworzyły społeczność wyłącznie kobiecą. Rządziły samodzielnie bez udziału mężczyzn, nie tolerowały mężczyzn – chyba że byli niewolnikami w ich służbie.


     Utrzymywały krótkotrwałe związki z cudzoziemcami, tylko po to żeby podtrzymać ród. Swoje potomstwo płci męskiej zabijały lub kaleczyły (oślepiały albo okulawiały) bądź oddawały ojcom na wychowanie, dzieci płci żeńskiej kształciły w sztuce wojennej.
Były niezwykle waleczne. Największą ich pasją była wojna .Strzegły swoich terenów pokonując o wiele liczebniejsze armie składające się z mężczyzn, którzy przerastali je masą i siłą.
Były świetnymi łuczniczkami, obcinały prawą pierś, by nie przeszkadzała im w naciąganiu łuku i władaniu włócznią. Ich nazwa miała się wywodzić właśnie z tej praktyki ( a- bez, mazos pierś). 


     Amazonki były popularnym tematem sztuki starożytnej. Najstarsze wizerunki przedstawiają je jako greckie wojowniczki, późniejsze jako scytyjskie, ubrane w spodnie i obcisłą szatę z rękawami, w czapce scytyjskiej, z łukiem, tarczą w kształcie półksiężyca i podwójnym toporem o półksiężycowych ostrzach. 



     Na czele ich społeczności – państwa, stała królowa, kilka z nich zapisało się w historii, w dziełach takich autorów jak: Homer, Herodot, Platon, Hipokrates, Plutarch, Diodor Sycylijski, Justyn.
I tak:
Pentazilea 
Była według tradycji córką Aresa, na wieść o śmierci Hektora przybyła z wojskiem na odsiecz Troi. Zginęła w pojedynku z Achillesem, który zachwycony jej urodą, zakochał się, ale nie mógł już uratować. Tersytes wyśmiał to spóźnione uczucie, rozwścieczony Achilles zabił go.


Hipolita
Królowa Amazonek, dostała od Aresa w prezencie cudowny pas. Herakles jako dziewiątą pracę w służbie Erysteusza dostał rozkaz zdobycia tego pasa. Przybył do królowej, a ona zachwycona jego czynami zakochała się w nim i chciała mu go podarować. Hera przeciwna Heraklesowi, w postaci Amazonki rozpuściła plotkę, że chcą królową porwać. Doszło do walki, w której Hipolita zginęła.


Antioppa 
Była królową Amazonek, została porwana do Aten i poślubiona przez Tezeusza, co spowodowało najazd Amazonek na Attykę i walki zakończone pokojem.


Talestris 
Była królową Amazonek, którą Krucjusz Rufus (rzymski bajkopisarz z I w.) czyni współczesną Aleksandrowi Wielkiemu. Miała ona na czele 300 Amazonek przybyć na spotkanie z królem, aby wraz ze swą drużyną zrodzić przy jego pomocy liczne pokolenie Aleksandrów.


Jak widać zdarzało im się zakochiwać, choć nie zawsze dobrze się to kończyło.
c.d.n.

niedziela, 3 listopada 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Tylko spartańskie kobiety mogą rodzić prawdziwych ...

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Tylko spartańskie kobiety mogą rodzić prawdziwych ...:      W żadnym starożytnym polis Greckim kobiety nie cieszyły się taką swobodą, wpływami i statusem społecznym jak w Sparcie.      J...

Tylko spartańskie kobiety mogą rodzić prawdziwych mężczyzn.

     W żadnym starożytnym polis Greckim kobiety nie cieszyły się taką swobodą, wpływami i statusem społecznym jak w Sparcie.


     Jak wiadomo Sparta, była to polis inna niż wszystkie i odnosiło się to również do pozycji kobiet. Przy narodzinach dziewczynki to rodzice decydowali, czy zachować ją przy życiu, kiedy rodził się chłopiec, jego ojciec był zobowiązany pokazać chłopca Radzie Starszych (Radzie Starców), która oceniała siłę i zdrowie dziecka. Oni podejmowali decyzję o jego życiu. Spartanie wbrew utartym  opiniom nie zabijali słabych, upośledzonych niemowląt, ale porzucali je w pobliżu przepaści lub na polach poza obszarem polis, pozostawiając przypadkowi. Mogły zostać przez kogoś znalezione (spoza Sparty)  i wzięte na wychowanie, albo…

     Dziewczęta musiały przejść podobne wychowanie do chłopięcego. Zarówno w stosunku do dziewcząt, jak i chłopców przy ich wychowaniu dużą rolę przywiązywano do nauki muzyki i to nie ze względu na walory artystyczne i estetyczne. Uważano bowiem, że muzyka zachęca do walki, wpływa pozytywnie na psychikę młodzieńca. Dziewczęta w tym samym czasie co chłopcy uprawiały ćwiczenia fizyczne i, tak samo jak oni, ćwiczyły nago, brały udział w zawodach sportowych. Były one również zachęcane do rozwijania swoich zdolności intelektualnych, umiały czytać i pisać- co było rzadkością wśród kobiet z innych polis starożytnej Grecji.


     Kobiety nosiły krótkie sukienki, które nie krępowały ich ruchów - co szokowało całą Grecję, ponieważ odsłaniały uda. „Prawo Likurga” wymagało od nich dbałości o sprawność fizyczną, co miało gwarantować lepsze potomstwo. Tylko silna kobieta, potrafiła według Spartan, urodzić silne dziecko, a tylko takie było potrzebne.  


     Spartanki raczej nie zostawały starymi pannami, ponieważ w Sparcie bezżenność (agamia) pociągała za sobą utratę czci (atimia). Atimia przejawiała się w różnych formach upokorzeń np. dorośli samotni mężczyźni zmuszani byli do obchodzenia nago w zimie agory, śpiewając piosenki, w których wyznawali, że słusznie znoszą upokorzenia, ponieważ byli nieposłuszni prawom. Karano ich również grzywnami, a nawet przestawało wobec nich działać prawo, nakazujące szacunek dla starszych.

     Istniał również specjalny rytuał polegający na zamknięciu wolnych dziewcząt i chłopców w ciemnym pomieszczeniu i łapaniu pierwszej spotkanej dziewczyny, którą potem trzeba było poślubić bez posagu.

Prawdopodobnie Likurg wprowadził również prawo, które określało wiek dobry do zawarcia małżeństwa. Mężczyźni zawierali je około 25., a kobiety pomiędzy 18. a 20. rokiem życia. Zwiększało to ich szanse na przeżycie ciąży i lepszy rozwój tak intelektualny, jak i fizyczny. Jednak jak i w innych polis, tak i tu o tym, kogo ma poślubić dziewczyna, decydował ojciec. Jeśli chodzi o ceremonię ślubną, wybranka była rytualnie porywana. Obcinano jej włosy, co było symbolem, że stała się kobietą. 


     Im więcej kobieta „wydała” dzieci, tym większy szacunek miała we wspólnocie. Wiadomo, że Spartanki nie zajmowały się niemowlętami, a jedynie sprawowały nadzór nad mamkami. Jeśli chodzi o rozwód – nie wiadomo jak dokładnie wyglądał. Polegał prawdopodobnie na odesłaniu kobiety do ojca. Z całą pewnością jego najczęstszym powodem była bezpłodność kobiety. Ale – co było niepojęte i budziło zdumienie innych Greków,  jeśli zgodę wyraziły obie strony, kobieta posiadająca niepłodnego męża mogła mieć dziecko z innym mężczyzną.



     Przy niemal stałej nieobecności mężów, kobiety musiały umieć radzić sobie w każdej sytuacji. Prowadzić gospodarstwo, czyli kierować pracą niewolników, a także zajmować się wychowaniem córek oraz synów do czasu, kiedy opiekę nad nimi przejmowały instytucje państwowe. Na żonie spoczywała odpowiedzialność za podejmowanie wszystkich ważnych decyzji oprócz tych dotyczących armii i zbrojeń. W ten sposób kobieta niejako wyzwoliła się spod dominacji męża, pozostawiając jednak sprawy państwowe wyłącznie mężczyznom.



     Często były jedynymi dziedziczkami majątku po wcześnie zmarłych lub poległych mężach i nim rządziły.  Dysponując majątkiem znacznej wartości często wpływały na decyzje podejmowane w państwie. Jak mówi Plutarch: kobiety spartańskie mają większy wpływ na państwo niż ich mężowie na własne gospodarstwo! 
c.d.n.

piątek, 1 listopada 2013

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Zaduszki w starożytnej Grecji

Pilot Rezydent Grecja - Barbara Rizou: Zaduszki w starożytnej Grecji: Dzisiaj w związku ze Świętem Zmarłych, napiszę kilka słów o Zaduszkach sprzed trzech tysięcy lat. Kerameikos- cmentarz w Atenach. ...

Zaduszki w starożytnej Grecji

Dzisiaj w związku ze Świętem Zmarłych, napiszę kilka słów o Zaduszkach sprzed trzech tysięcy lat.



Kerameikos- cmentarz w Atenach.

     Kult zmarłych w pierwotnych formach religii greckiej zajmował naczelne miejsce. Zwłoki grzebano, składając do grobu kosztowności, broń, figurki zwierząt domowych – całe gospodarstwo. Wierzono, że nieboszczyk może wrócić na ziemię, gdyby nagle zatęsknił do pozostawionych bogactw.

Stela (nagrobek) Demetrii i Pamfilii, IV w. p.n.e.

     Zmarły był straszną i mściwą potęgą, lada chwila mógł zjawić się jako upiór. Usiłowano go przebłagać darami i ofiarami. Pierwszą daniną był płacz pogrzebowy; gwałtowny, namiętny – rozdzierano sobie twarz paznokciami, wyrywano włosy. 


     Na grobie zabijano zwierzęta i niewolników. Nie tylko w dzień pogrzebu, ale i później od czasu do czasu rodzina przynosiła ofiary. Przez rurę zlewano do wnętrza mogiły krew zarżniętych zwierząt na pożywienie dla umrzyków. Po pogrzebie odbywała się w domu stypa i sądzono, że dusza zmarłego jest właściwym gospodarzem biesiady.

Kobieta przystrajająca grób wieńcami, ok. 420-410 r. p.n.e.

     W Atenach w czasie święta Antesteriów, na wiosnę obchodzono powszechne Zaduszki. Obok świątyni Zeusa była spora szczelina w ziemi. Przez nią spłynęły wody potoku i przez nią w trzeci dzień Antesteriów dusze wychodziły na ziemię. Zamykano świątynie, aby dusze tam nie weszły i nie splamiły swoją obecnością miejsc poświęconych bogom. 

Stela, ok. 530 p.n.e.

     Drzwi domów mazano smołą, w przekonaniu, że smoła odstrasza siły nieczyste. Każda rodzina zastawiała u siebie ucztę dla zmarłych. Gotowano nasiona wszystkich roślin polnych i zostawiano je w garnku na ołtarzu, w osobnym pokoju, do którego nikt nie śmiał wchodzić. Zaduszki kończyły się wieczorem gdy otwierano mieszkanie ze słowami: „Idźcie za drzwi, dusze, skończone już Antesterie”

Hermes transportujący zmarłą w rydwanie

     Starożytni grecy wierzyli w nieśmiertelną duszę – był nią duch psyche, który w postaci laleczki kore, mieszkał w źrenicy oka. Psyche opuszczała człowieka w chwili śmierci jako widmo eidolon i żyło dalej jako cień skia, utrzymując łączność z żywymi przez sny. Dusza była nieśmiertelna, ale też bezradna, chociaż mogła mieć dobry lub zły wpływ na żywych.

Hermes Psychopompos ok. 450 r. p.n.e.


     Szczególnie niebezpieczne były dusze tych, co zmarli przedwcześnie, śmiercią gwałtowną. Kult zmarłych  zobowiązywał do wyprawienia pogrzebu – był to warunek dostania się duszy do świata podziemnego, gdzie była prowadzona przez Hermesa Psychopomposa – Wiodącego Dusze.
P.S. W czasach mykeńskich zwłoki grzebano, w homerowych palono, a dwa/trzy wieki później znów grzebano.
c.d.n.